Wpisy archiwalne w kategorii
>100km
| Dystans całkowity: | 239163.72 km (w terenie 665.00 km; 0.28%) |
| Czas w ruchu: | 10391:59 |
| Średnia prędkość: | 22.87 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 87.20 km/h |
| Suma podjazdów: | 1838284 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 177 (94 %) |
| Maks. tętno średnie: | 151 (80 %) |
| Suma kalorii: | 603402 kcal |
| Liczba aktywności: | 1037 |
| Średnio na aktywność: | 230.63 km i 10h 01m |
| Więcej statystyk | |
Niedziela, 21 kwietnia 2013Kategoria >100km, >200km, Rower szosowy, Wypad
Roztocze - III dzień
Dziś czeka mnie najciekawszy odcinek - właściwe Roztocze. Od rana piękna, słoneczna pogoda, ale widać, że z wiatrem równie dobrze nie będzie, wieje z północnego wschodu i mocno wychładza. Za Tarnogrodem skręcam na północ i kieruję się w najciekawsze rejony Roztocza - rejon Józefowa i Zwierzyńca. Niestety jazda przez piękne leśne tereny jest mocno zepsuta przez po prostu fatalne drogi, nawet szosy wojewódzkie są nic nie warte, to dziura na dziurze i łata na łacie.
Taka krótka refleksja, z doświadczeń moich wypadów gminnych - póki co województwo lubelskie zdecydowanie prowadzi w niechlubnej statystyce najgorszych dróg w Polsce, odnośnie tych rejonów negatywny stereotyp "biednej, wschodniej ściany" niestety nie jest tylko stereotypem (jak np. w stosunku do Podlasia, gdzie drogi wcale nie są takie złe), poza najgłówniejszymi trasami drogi w tym rejonie to tragedia, standard ukraiński. Jadąc na rowerze szosowym bardzo to przeszkadza, ciągle trzeba uważać, omijać dziury, na zjazdach hamować itd.
Dalsza część jazdy to odbicie w stronę Zamościa, fajny kawałek przed Szczebrzeszynem, długi 100m podjazd, na którym mijałem jadącą w przeciwnym kierunku grupkę szosowców, następnie odcinek nad jeziorem Nielisz i długie okrążanie Zamościa od wschodu - tu wreszcie męczący mnie 3/4 dnia wiatr zaczął pomagać. W samym Zamościu, na wspaniałym rynku robię sobie dłuższy postój (trwał akurat jakiś koncert zespołu religijnego). Z Zamościa piękny, mocno pagórkowaty odcinek do Krasnobrodu, to jedna z nielicznych dobrych dróg na Lubelszczyźnie (dziury dopiero w końcówce). Ta trasa wywołała trochę wspomnień - w tym rejonie, jeszcze w liceum przejechałem swoją pierwszą samodzielną trasę z sakwami - z Zamościa do Suśca. Wtedy ten pagórkowaty odcinek przejechałem ledwo żywy, teraz po ponad 170km w nogach nie zrobił na mnie większego wrażenia ;). Za Krasnobrodem jeszcze dość ostry podjazd, aż 9% po straszliwych dziurach i ładny kawałek w stronę Tomaszowa przy zachodzącym słońcu, również nocleg elegancki, pod samym lasem.
Ślad niepełny, z urwanym początkiem
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 20 (TARNOGRÓD, Obsza, Łukowa, JÓZEFÓW, Aleksandrów, Tereszpol, ZWIERZYNIEC, Radecznica, SZCZEBRZESZYN, Sułów, Nielisz, Stary Zamość, Skierbieszów, Sitno, Łabunie, Zamość-wieś, ZAMOŚĆ - miasto powiatowe + powiat grodzki, Adamów, KRASNOBRÓD, Susiec)
Dziś czeka mnie najciekawszy odcinek - właściwe Roztocze. Od rana piękna, słoneczna pogoda, ale widać, że z wiatrem równie dobrze nie będzie, wieje z północnego wschodu i mocno wychładza. Za Tarnogrodem skręcam na północ i kieruję się w najciekawsze rejony Roztocza - rejon Józefowa i Zwierzyńca. Niestety jazda przez piękne leśne tereny jest mocno zepsuta przez po prostu fatalne drogi, nawet szosy wojewódzkie są nic nie warte, to dziura na dziurze i łata na łacie.
Taka krótka refleksja, z doświadczeń moich wypadów gminnych - póki co województwo lubelskie zdecydowanie prowadzi w niechlubnej statystyce najgorszych dróg w Polsce, odnośnie tych rejonów negatywny stereotyp "biednej, wschodniej ściany" niestety nie jest tylko stereotypem (jak np. w stosunku do Podlasia, gdzie drogi wcale nie są takie złe), poza najgłówniejszymi trasami drogi w tym rejonie to tragedia, standard ukraiński. Jadąc na rowerze szosowym bardzo to przeszkadza, ciągle trzeba uważać, omijać dziury, na zjazdach hamować itd.
Dalsza część jazdy to odbicie w stronę Zamościa, fajny kawałek przed Szczebrzeszynem, długi 100m podjazd, na którym mijałem jadącą w przeciwnym kierunku grupkę szosowców, następnie odcinek nad jeziorem Nielisz i długie okrążanie Zamościa od wschodu - tu wreszcie męczący mnie 3/4 dnia wiatr zaczął pomagać. W samym Zamościu, na wspaniałym rynku robię sobie dłuższy postój (trwał akurat jakiś koncert zespołu religijnego). Z Zamościa piękny, mocno pagórkowaty odcinek do Krasnobrodu, to jedna z nielicznych dobrych dróg na Lubelszczyźnie (dziury dopiero w końcówce). Ta trasa wywołała trochę wspomnień - w tym rejonie, jeszcze w liceum przejechałem swoją pierwszą samodzielną trasę z sakwami - z Zamościa do Suśca. Wtedy ten pagórkowaty odcinek przejechałem ledwo żywy, teraz po ponad 170km w nogach nie zrobił na mnie większego wrażenia ;). Za Krasnobrodem jeszcze dość ostry podjazd, aż 9% po straszliwych dziurach i ładny kawałek w stronę Tomaszowa przy zachodzącym słońcu, również nocleg elegancki, pod samym lasem.
Ślad niepełny, z urwanym początkiem
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 20 (TARNOGRÓD, Obsza, Łukowa, JÓZEFÓW, Aleksandrów, Tereszpol, ZWIERZYNIEC, Radecznica, SZCZEBRZESZYN, Sułów, Nielisz, Stary Zamość, Skierbieszów, Sitno, Łabunie, Zamość-wieś, ZAMOŚĆ - miasto powiatowe + powiat grodzki, Adamów, KRASNOBRÓD, Susiec)
Dane wycieczki:
DST: 214.90 km AVS: 21.45 km/h
ALT: 1345 m MAX: 51.70 km/h
Temp:16.0 'C
Sobota, 20 kwietnia 2013Kategoria >100km, >200km, Rower szosowy, Wypad
Roztocze - II dzień
Rano szybko docieram do Kraśnika i tutaj wjeżdżam w boczniejsze drogi, niestety z reguły fatalne, poza najgłówniejszymi szosami jest tragedia. Zaskakuje tez duża ilość górek, aż tylu podjazdów w tym rejonie województwa lubelskiego się nie spodziewałem, a tymczasem dają popalić. Pogoda już gorsza niż wczoraj, niewiele słońca i cały czas zimny wiatr z północy, w drugiej części dzisiejszego dnia mi pomógł, w pierwszej więcej przeszkadzał. Docieram aż za Biłgoraj, tereny coraz ciekawsze, wyraźnie mniejsza gęstość zaludnienia niż w północnej części województwa, przez co jedzie się przyjemniej, na drogach minimalny ruch, łatwo o ciekawszą miejscówkę na nocleg.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 27 (Trzydnik Duży, Kraśnik-wieś, KRAŚNIK - miasto powiatowe, Dzierzkowice, Urzędów, Chodel, Borzechów, Niedrzwica Duża, Wilkołaz, Strzyżewice, Zakrzówek, Szastarka, Batorz, Potok Wielki, MODLIBORZYCE, JANÓW LUBELSKI - miasto powiatowe, Godziszów, Dzwola, Chrzanów, Goraj, Turobin, FRAMPOL, Biłgoraj-wieś, BIŁGORAJ - miasto powiatowe, Księżpol, Biszcza, Potok Górny
Rano szybko docieram do Kraśnika i tutaj wjeżdżam w boczniejsze drogi, niestety z reguły fatalne, poza najgłówniejszymi szosami jest tragedia. Zaskakuje tez duża ilość górek, aż tylu podjazdów w tym rejonie województwa lubelskiego się nie spodziewałem, a tymczasem dają popalić. Pogoda już gorsza niż wczoraj, niewiele słońca i cały czas zimny wiatr z północy, w drugiej części dzisiejszego dnia mi pomógł, w pierwszej więcej przeszkadzał. Docieram aż za Biłgoraj, tereny coraz ciekawsze, wyraźnie mniejsza gęstość zaludnienia niż w północnej części województwa, przez co jedzie się przyjemniej, na drogach minimalny ruch, łatwo o ciekawszą miejscówkę na nocleg.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 27 (Trzydnik Duży, Kraśnik-wieś, KRAŚNIK - miasto powiatowe, Dzierzkowice, Urzędów, Chodel, Borzechów, Niedrzwica Duża, Wilkołaz, Strzyżewice, Zakrzówek, Szastarka, Batorz, Potok Wielki, MODLIBORZYCE, JANÓW LUBELSKI - miasto powiatowe, Godziszów, Dzwola, Chrzanów, Goraj, Turobin, FRAMPOL, Biłgoraj-wieś, BIŁGORAJ - miasto powiatowe, Księżpol, Biszcza, Potok Górny
Dane wycieczki:
DST: 221.70 km AVS: 23.71 km/h
ALT: 1451 m MAX: 61.60 km/h
Temp:16.0 'C
Piątek, 19 kwietnia 2013Kategoria >100km, Rower szosowy, Wypad
Roztocze - I dzień
Na wyjazd ruszam wcześnie rano, z domu wyjeżdżam o 6, o 7 mam pociąg ze stacji Warszawa-Anin do Dęblina. W pociągu starcie z konduktorem - już zaczął mi wypisywać karę za to, że nie zgłosiłem się do niego po bilet (na stacji nie było otwartej kasy) - ale go szybko zgasiłem pokazując mu na komórce fragment kolejowego regulaminu, wg którego pasażerowie jadący z rowerem są uznawani za "osoby z ograniczoną sprawnością ruchową" - i na zakup biletu mogą czekać aż konduktor sam do nich przyjdzie. Ale żenujące, że to konduktor czegoś takiego nie wie, gdyby trafił na kogoś kto o takim ustępie regulaminu nie wie (a o to nietrudno) - wlepił by mu jak nic niezasłużoną karę.
W Dęblinie wita mnie przyzwoita pogoda, koło 20'C, tak więc do Kazimierza jadę elegancko, z wiaterkiem i w krótkim rękawku, po drodze odbiłem jeszcze na drugą stronę Wisły do gminy Janowiec. W Kazimierzu krótki postój na wale wiślanym, piękny rynek niestety zastawiony samochodami. Dalsza jazda dzisiejszego dnia to żmudne zaliczanie gmin w okolicy Kazimierza i Opola Lubelskiego, po coraz to gorszych szosach lubelskiego. Ale dzień przeszedł sprawnie, na większości trasy pomagał mi wiatr, więc dystansu specjalnie nie odczułem.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 11 (Janowiec, Wilków, Karczmiska, Wojciechów, BEŁŻYCE, PONIATOWA, OPOLE LUBELSKIE - miasto powiatowe, Łaziska, Józefów nad Wisłą, ANNOPOL, Gościeradów)
Na wyjazd ruszam wcześnie rano, z domu wyjeżdżam o 6, o 7 mam pociąg ze stacji Warszawa-Anin do Dęblina. W pociągu starcie z konduktorem - już zaczął mi wypisywać karę za to, że nie zgłosiłem się do niego po bilet (na stacji nie było otwartej kasy) - ale go szybko zgasiłem pokazując mu na komórce fragment kolejowego regulaminu, wg którego pasażerowie jadący z rowerem są uznawani za "osoby z ograniczoną sprawnością ruchową" - i na zakup biletu mogą czekać aż konduktor sam do nich przyjdzie. Ale żenujące, że to konduktor czegoś takiego nie wie, gdyby trafił na kogoś kto o takim ustępie regulaminu nie wie (a o to nietrudno) - wlepił by mu jak nic niezasłużoną karę.
W Dęblinie wita mnie przyzwoita pogoda, koło 20'C, tak więc do Kazimierza jadę elegancko, z wiaterkiem i w krótkim rękawku, po drodze odbiłem jeszcze na drugą stronę Wisły do gminy Janowiec. W Kazimierzu krótki postój na wale wiślanym, piękny rynek niestety zastawiony samochodami. Dalsza jazda dzisiejszego dnia to żmudne zaliczanie gmin w okolicy Kazimierza i Opola Lubelskiego, po coraz to gorszych szosach lubelskiego. Ale dzień przeszedł sprawnie, na większości trasy pomagał mi wiatr, więc dystansu specjalnie nie odczułem.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 11 (Janowiec, Wilków, Karczmiska, Wojciechów, BEŁŻYCE, PONIATOWA, OPOLE LUBELSKIE - miasto powiatowe, Łaziska, Józefów nad Wisłą, ANNOPOL, Gościeradów)
Dane wycieczki:
DST: 190.20 km AVS: 24.92 km/h
ALT: 906 m MAX: 60.20 km/h
Temp:17.0 'C
Poniedziałek, 15 kwietnia 2013Kategoria >100km, Rower szosowy, Wypad
Łódzkie - VI dzień
Na starcie zaliczam resztkę łódzkich gmin robiąc pętlę przez Sulejów, Opoczno i Inowłódz, pogoda bardzo słoneczna, ale i myląca, bo ciepło ze względu na ten cholerny wiatr wcale nie jest. W Inowłodzu kończę zaliczanie gmin, zastanawiając się nad dalsza trasą, jazda do Warszawy wymagałaby dłuższej walki z wiatrem, więc wcale mi się to nie uśmiechało. Zdecydowałem się więc ruszyć na Koluszki i stamtąd wrócić do stolicy pociągiem, by wyrobić się na pasujące mi tańsze pociągi podmiejskie musiałem zrobić 45km w 2h, więc z bagażem to już wymagało solidnego tempa i zera postojów. Ale, że wiatr dopisywał tempo udało się utrzymywać, wyrobiłbym się na pociąg - gdyby nie to, że jakieś 15km przed Koluszkami zauważyłem spory pęcherz na oponie, który szybko rósł. Niestety już mocno zużyta przednia opona właśnie w tym idealnym momencie postanowiła zakończyć swój żywot, więc rezygnując z pociągu musiałem zmienić oponę na zapasową. Po odpoczynku zmieniam plany - i postanawiam rowerem dociągnąć aż do Skierniewic, niestety był to średni pomysł, bo kolejny raz nieźle mnie tu wywiało, jedynie słoneczna pogoda trochę rekompensowała te problemy, niemniej w kurtce gore musiałem jechać cały dzień.
Ogólnie cały wyjazd udany - dałem radę przejechać aż 1200km w 6 dni, a po kiepskich drogach i mało atrakcyjnych terenach ciężko się zmotywować do takiej jazdy. Na pogodę liczyłem sporo lepszą, przede wszystkim wiatr miał być symboliczny, tymczasem cały czas dawał się we znaki, jakiś porywisty może nie był, ale te solidne 5m/s z reguły trzymał, a tak się pechowo układało, że (poza 1 dniem) dobre 70% trasy jechałem pod wiatr. Do tego doszły spore problemy z bólem siedzenia, ostatnie 2 dni wyjazdu dawało się solidnie we znaki i w żaden sposób nie mogłem ustawić dającej ulgę od bólu pozycji - co nie wróży najlepiej na tegoroczny MRDP.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 10 (SULEJÓW, Aleksandrów, Paradyż, Mniszków, Żarnów, Białaczów, OPOCZNO - miasto powiatowe, Sławno, Poświętne, Inowłódz)
Na starcie zaliczam resztkę łódzkich gmin robiąc pętlę przez Sulejów, Opoczno i Inowłódz, pogoda bardzo słoneczna, ale i myląca, bo ciepło ze względu na ten cholerny wiatr wcale nie jest. W Inowłodzu kończę zaliczanie gmin, zastanawiając się nad dalsza trasą, jazda do Warszawy wymagałaby dłuższej walki z wiatrem, więc wcale mi się to nie uśmiechało. Zdecydowałem się więc ruszyć na Koluszki i stamtąd wrócić do stolicy pociągiem, by wyrobić się na pasujące mi tańsze pociągi podmiejskie musiałem zrobić 45km w 2h, więc z bagażem to już wymagało solidnego tempa i zera postojów. Ale, że wiatr dopisywał tempo udało się utrzymywać, wyrobiłbym się na pociąg - gdyby nie to, że jakieś 15km przed Koluszkami zauważyłem spory pęcherz na oponie, który szybko rósł. Niestety już mocno zużyta przednia opona właśnie w tym idealnym momencie postanowiła zakończyć swój żywot, więc rezygnując z pociągu musiałem zmienić oponę na zapasową. Po odpoczynku zmieniam plany - i postanawiam rowerem dociągnąć aż do Skierniewic, niestety był to średni pomysł, bo kolejny raz nieźle mnie tu wywiało, jedynie słoneczna pogoda trochę rekompensowała te problemy, niemniej w kurtce gore musiałem jechać cały dzień.
Ogólnie cały wyjazd udany - dałem radę przejechać aż 1200km w 6 dni, a po kiepskich drogach i mało atrakcyjnych terenach ciężko się zmotywować do takiej jazdy. Na pogodę liczyłem sporo lepszą, przede wszystkim wiatr miał być symboliczny, tymczasem cały czas dawał się we znaki, jakiś porywisty może nie był, ale te solidne 5m/s z reguły trzymał, a tak się pechowo układało, że (poza 1 dniem) dobre 70% trasy jechałem pod wiatr. Do tego doszły spore problemy z bólem siedzenia, ostatnie 2 dni wyjazdu dawało się solidnie we znaki i w żaden sposób nie mogłem ustawić dającej ulgę od bólu pozycji - co nie wróży najlepiej na tegoroczny MRDP.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 10 (SULEJÓW, Aleksandrów, Paradyż, Mniszków, Żarnów, Białaczów, OPOCZNO - miasto powiatowe, Sławno, Poświętne, Inowłódz)
Dane wycieczki:
DST: 173.00 km AVS: 23.22 km/h
ALT: 767 m MAX: 41.10 km/h
Temp:14.0 'C
Niedziela, 14 kwietnia 2013Kategoria >100km, Rower szosowy, Wypad
Łódzkie -V dzień
Tym razem ruszam na południe na podbój powiatu radomszczańskiego, pierwsza część trasy w miarę przyzwoita, ale niestety po wczorajszej pogodzie nie ma śladu, sporo zimniej niż wczoraj, przede wszystkim przeszkadza zimny wiatr z północy, który oczywiście uaktywnił się dopiero jak na południe już dotarłem...
Robię pętelkę wokół Radomska by zaliczyć okoliczne gminy, później wjeżdżam w lasy i bocznymi drogami przebijam się na Przedbórz, za miastem jeszcze wypad po gminę Wielgomłyny, która ma piękną, naturalną granicę na grzbiecie góry, wymagającej sporego podjazdu - poza górami w Polsce to duża rzadkość. W Przedborzu zakupy i powolutku pod wiatr jadę na północ, nocuję w lesie jakieś 15km przed Sulejowem.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 20 (Grabica, Wola Krzysztoporska, Rozprza, Gorzkowice, KAMIEŃSK, Gomunice, Dobryszyce, Lgota Wielka, Ładzice, RADOMSKO - miasto powiatowe, Radomsko-wieś, Gidle, Żytno, Kobiele Wielkie, Kodrąb, Masłowice, PRZEDBÓRZ, Wielgomłyny, Ręczno, Łęki Szlacheckie)
Tym razem ruszam na południe na podbój powiatu radomszczańskiego, pierwsza część trasy w miarę przyzwoita, ale niestety po wczorajszej pogodzie nie ma śladu, sporo zimniej niż wczoraj, przede wszystkim przeszkadza zimny wiatr z północy, który oczywiście uaktywnił się dopiero jak na południe już dotarłem...
Robię pętelkę wokół Radomska by zaliczyć okoliczne gminy, później wjeżdżam w lasy i bocznymi drogami przebijam się na Przedbórz, za miastem jeszcze wypad po gminę Wielgomłyny, która ma piękną, naturalną granicę na grzbiecie góry, wymagającej sporego podjazdu - poza górami w Polsce to duża rzadkość. W Przedborzu zakupy i powolutku pod wiatr jadę na północ, nocuję w lesie jakieś 15km przed Sulejowem.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 20 (Grabica, Wola Krzysztoporska, Rozprza, Gorzkowice, KAMIEŃSK, Gomunice, Dobryszyce, Lgota Wielka, Ładzice, RADOMSKO - miasto powiatowe, Radomsko-wieś, Gidle, Żytno, Kobiele Wielkie, Kodrąb, Masłowice, PRZEDBÓRZ, Wielgomłyny, Ręczno, Łęki Szlacheckie)
Dane wycieczki:
DST: 190.20 km AVS: 23.10 km/h
ALT: 819 m MAX: 45.10 km/h
Temp:10.0 'C
Sobota, 13 kwietnia 2013Kategoria >100km, >200km, Rower szosowy, Wypad
Łódzkie - IV dzień
Po wczorajszym morderczym odcinku dziś miałem już dosyć i planowałem powrót z Łodzi po 4 dniach, dlatego na trasę ruszyłem godzinę później niż normalnie. Ale nieoczekiwanie od samego rana zaczęło się jechać przyzwoicie, na sporej części trasy wiatr pomagał, świeciło piękne słońce, więc po wczorajszej deszczowej łaźni była to bardzo oczekiwania zmiana. Zaliczam kolejno Widawę, Szczerców i Bełchatów, przed Bełchatowem dużo lasów, trochę górek, niestety też fatalne drogi. Za Bełchatowem ciężki kawałek aż do Zduńskiej Woli pod wiatr, do tego dwa razy mijały mnie krótkie, ale intensywne burze, więc ładnych parę razy musiałem się przebierać. Za to za Zduńską Wolą wreszcie zaczęła się kapitalna jazda - aż do Łodzi z wiatrem równo w plecy, do tego świetna droga, piękne słońce, a nawet w Lutomiersku burza była na tyle miła, że przeszła akurat w czasie mojego postoju ;) Końcówka przez niebrzydkie Pabianice, które dotąd kojarzyły mi się jedynie z postacią byłego wicepremiera Janusza Tomaszewskiego, którego śp. Andrzej Lepper w swoim kwiecistym stylu był łaskaw nazwać bandytą z Pabianic ;)) A tymczasem to całkiem niebrzydkie miasto, z grubsza podobne do XIX-wiecznych rejonów Łodzi, więc trzymające swoisty klimat i fason.
Już nocą wyjeżdżam za Łódź przez Tuszyn, udało się nadrobić wszystkie kilometrowe straty z wczoraj, niestety nocleg mizerny, w rozmiękniętym lasku brzozowym; do tego dłuższy czas nie byłem pewien czy się ktoś do mnie nie czepi, bo w czasie rozkładania obozowiska jakiś samochód przez pewien czas świecił na mnie światłami, a później stanął wyłączony na dobrą godzinę; szansa na jakąś aferę niewielka, ale przecież na jakiegoś psychola zawsze można trafić; dlatego lepiej się rozbijać o zmierzchu, nie nocą, gdy przez używane światła jesteśmy dużo lepiej widoczni.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 23 (Osjaków, Rusiec, Konopnica, Widawa, Burzenin, Kleszczów, Kluki, Bełchatów-wieś, BEŁCHATÓW - miasto powiatowe, Drużbice, ZELÓW, Sędziejowice, Zapolice, ZDUŃSKA WOLA - miasto powiatowe, Zduńska Wola-wieś, SZADEK, Wodzierady, Lutomiersk, KONSTANTYNÓW ŁÓDZKI, Pabianice-wieś, RZGÓW, TUSZYN, Dłutów)
Po wczorajszym morderczym odcinku dziś miałem już dosyć i planowałem powrót z Łodzi po 4 dniach, dlatego na trasę ruszyłem godzinę później niż normalnie. Ale nieoczekiwanie od samego rana zaczęło się jechać przyzwoicie, na sporej części trasy wiatr pomagał, świeciło piękne słońce, więc po wczorajszej deszczowej łaźni była to bardzo oczekiwania zmiana. Zaliczam kolejno Widawę, Szczerców i Bełchatów, przed Bełchatowem dużo lasów, trochę górek, niestety też fatalne drogi. Za Bełchatowem ciężki kawałek aż do Zduńskiej Woli pod wiatr, do tego dwa razy mijały mnie krótkie, ale intensywne burze, więc ładnych parę razy musiałem się przebierać. Za to za Zduńską Wolą wreszcie zaczęła się kapitalna jazda - aż do Łodzi z wiatrem równo w plecy, do tego świetna droga, piękne słońce, a nawet w Lutomiersku burza była na tyle miła, że przeszła akurat w czasie mojego postoju ;) Końcówka przez niebrzydkie Pabianice, które dotąd kojarzyły mi się jedynie z postacią byłego wicepremiera Janusza Tomaszewskiego, którego śp. Andrzej Lepper w swoim kwiecistym stylu był łaskaw nazwać bandytą z Pabianic ;)) A tymczasem to całkiem niebrzydkie miasto, z grubsza podobne do XIX-wiecznych rejonów Łodzi, więc trzymające swoisty klimat i fason.
Już nocą wyjeżdżam za Łódź przez Tuszyn, udało się nadrobić wszystkie kilometrowe straty z wczoraj, niestety nocleg mizerny, w rozmiękniętym lasku brzozowym; do tego dłuższy czas nie byłem pewien czy się ktoś do mnie nie czepi, bo w czasie rozkładania obozowiska jakiś samochód przez pewien czas świecił na mnie światłami, a później stanął wyłączony na dobrą godzinę; szansa na jakąś aferę niewielka, ale przecież na jakiegoś psychola zawsze można trafić; dlatego lepiej się rozbijać o zmierzchu, nie nocą, gdy przez używane światła jesteśmy dużo lepiej widoczni.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 23 (Osjaków, Rusiec, Konopnica, Widawa, Burzenin, Kleszczów, Kluki, Bełchatów-wieś, BEŁCHATÓW - miasto powiatowe, Drużbice, ZELÓW, Sędziejowice, Zapolice, ZDUŃSKA WOLA - miasto powiatowe, Zduńska Wola-wieś, SZADEK, Wodzierady, Lutomiersk, KONSTANTYNÓW ŁÓDZKI, Pabianice-wieś, RZGÓW, TUSZYN, Dłutów)
Dane wycieczki:
DST: 230.40 km AVS: 24.08 km/h
ALT: 776 m MAX: 40.60 km/h
Temp:13.0 'C
Piątek, 12 kwietnia 2013Kategoria >200km, >100km, Rower szosowy, Wypad
Łódzkie - III dzień
Od rana zapowiada się niezła orka - wieje porządnie z północy, a tam prowadzi pierwsza połowa mojej trasy, do tego po 30km zaczyna całkiem solidnie padać deszcz. Więc cały odcinek do Wieruszowa to trudna walka z warunkami pogodowymi, gdzieś mam taką wiosnę, jak zwykle prognozy udowodniły swój całkowity brak wartości. Do tego boczne drogi w południowej części łódzkiego są dużo gorsze niż w północnej, jest tu mnóstwo dziur. Ponadto w rejonie Wieruszowa dwukrotnie przecinałem budowę trasy S8, za drugim razem przez parę km jechałem po drodze pełnej błota, bo tej używały ciężarówki wyjeżdżające z budowy, w czasie deszczu wyglądało to tragicznie. W Wieruszowie odpoczywam na dworcu PKS, miasto opuszczam ładną wąziutką drogą wojewódzką na Opatów, jest tu piękny szpaler z dębów.
Od tego kawałka jechało się już lepiej, wiatr trochę skręcił, podobnie jak i moja trasa na Wieluń. Za Wieluniem ładny kawałek w stronę Działoszyna, przed miastem łapię gumę, przez co nie dałem rady zrobić planowanych na dziś aż 230km, bo nocą zupełnie nie chciałem jechać, a trudy dzisiejszego dnia mocno już w nogach odczuwałem. Ponadto całą pierwszą część trasy ze względu na wiatr jechałem w dolnym chwycie, przez co mięśnie nóg czułem dużo bardziej niż normalnie, widać w takiej pozycji trochę inne rejony mięśni są obciążane. Nocleg za to elegancki, w ładnym sosnowym lesie, najładniejszy na tym wyjeździe.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 19 (BŁASZKI, Wróblew, Brąszewice, Klonowa, Lututów, Sokolniki, Galewice, WIERUSZÓW - miasto powiatowe, Łęka Opatowska, Bolesławiec, Łubnice, Czastary, Biała, Skomlin, Wierzchlas, DZIAŁOSZYN, PAJĘCZNO - miasto powiatowe, Siemkowice, Kiełczygłów)
Od rana zapowiada się niezła orka - wieje porządnie z północy, a tam prowadzi pierwsza połowa mojej trasy, do tego po 30km zaczyna całkiem solidnie padać deszcz. Więc cały odcinek do Wieruszowa to trudna walka z warunkami pogodowymi, gdzieś mam taką wiosnę, jak zwykle prognozy udowodniły swój całkowity brak wartości. Do tego boczne drogi w południowej części łódzkiego są dużo gorsze niż w północnej, jest tu mnóstwo dziur. Ponadto w rejonie Wieruszowa dwukrotnie przecinałem budowę trasy S8, za drugim razem przez parę km jechałem po drodze pełnej błota, bo tej używały ciężarówki wyjeżdżające z budowy, w czasie deszczu wyglądało to tragicznie. W Wieruszowie odpoczywam na dworcu PKS, miasto opuszczam ładną wąziutką drogą wojewódzką na Opatów, jest tu piękny szpaler z dębów.
Od tego kawałka jechało się już lepiej, wiatr trochę skręcił, podobnie jak i moja trasa na Wieluń. Za Wieluniem ładny kawałek w stronę Działoszyna, przed miastem łapię gumę, przez co nie dałem rady zrobić planowanych na dziś aż 230km, bo nocą zupełnie nie chciałem jechać, a trudy dzisiejszego dnia mocno już w nogach odczuwałem. Ponadto całą pierwszą część trasy ze względu na wiatr jechałem w dolnym chwycie, przez co mięśnie nóg czułem dużo bardziej niż normalnie, widać w takiej pozycji trochę inne rejony mięśni są obciążane. Nocleg za to elegancki, w ładnym sosnowym lesie, najładniejszy na tym wyjeździe.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 19 (BŁASZKI, Wróblew, Brąszewice, Klonowa, Lututów, Sokolniki, Galewice, WIERUSZÓW - miasto powiatowe, Łęka Opatowska, Bolesławiec, Łubnice, Czastary, Biała, Skomlin, Wierzchlas, DZIAŁOSZYN, PAJĘCZNO - miasto powiatowe, Siemkowice, Kiełczygłów)
Dane wycieczki:
DST: 205.80 km AVS: 22.33 km/h
ALT: 915 m MAX: 42.40 km/h
Temp:12.0 'C
Czwartek, 11 kwietnia 2013Kategoria Wypad, Rower szosowy, >200km, >100km
Łódzkie - II dzień
Noc i poranek jeszcze zimne, znowu ledwo powyżej zera. Początek pod lekkie wiatr na Piątek, później rejon Głowna i krótkie podjazdy pod Strykowem; tam wreszcie robi się ciepło, temperatura przekracza wyraźnie 10'C, w słońcu nawet i 15'C. Przeszkadza jedynie zimny wiatr z północy; do Ozorkowa mi pomagał, później już było sporo gorzej. W końcówce dość ciekawy kawałek nad sztucznym jeziorem Jeziorsko, kawałek dalej nocuję.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 20 (Piątek, Bielawy, Głowno-wieś, GŁOWNO, Domaniewice, STRYKÓW, Zgierz-wieś, ZGIERZ - miasto powiatowe, ALEKSANDRÓW ŁÓDZKI, Parzęczew, OZORKÓW, Ozorków-wieś, Dalików, Wartkowice, PODDĘBICE - miasto powiatowe, UNIEJÓW, Zadzim, Pęczniew, Kawęczyn, Goszczanów)
Noc i poranek jeszcze zimne, znowu ledwo powyżej zera. Początek pod lekkie wiatr na Piątek, później rejon Głowna i krótkie podjazdy pod Strykowem; tam wreszcie robi się ciepło, temperatura przekracza wyraźnie 10'C, w słońcu nawet i 15'C. Przeszkadza jedynie zimny wiatr z północy; do Ozorkowa mi pomagał, później już było sporo gorzej. W końcówce dość ciekawy kawałek nad sztucznym jeziorem Jeziorsko, kawałek dalej nocuję.
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 20 (Piątek, Bielawy, Głowno-wieś, GŁOWNO, Domaniewice, STRYKÓW, Zgierz-wieś, ZGIERZ - miasto powiatowe, ALEKSANDRÓW ŁÓDZKI, Parzęczew, OZORKÓW, Ozorków-wieś, Dalików, Wartkowice, PODDĘBICE - miasto powiatowe, UNIEJÓW, Zadzim, Pęczniew, Kawęczyn, Goszczanów)
Dane wycieczki:
DST: 215.30 km AVS: 23.53 km/h
ALT: 758 m MAX: 37.50 km/h
Temp:10.0 'C
Środa, 10 kwietnia 2013Kategoria Wypad, Rower szosowy, >200km, >100km
Łódzkie - I dzień
Gdy w końcu pojawiła się nadzieja na prawdziwą wiosnę - natychmiast postanowiłem wykorzystać parę dni wolnego na jakiś porządniejszy wyjazd, bo ile można wytrzymać w domu? Zima i tak nas bardzo długo przetrzymała;))
Ale pierwszego dnia mojego wyjazdu warunki były jeszcze mocno zimowe, temperatura ledwo powyżej zera, pochmurno, sporo śniegu przy drodze, przez jakieś 20km padał śnieg z deszczem, na drogach kupa syfu. Ale aż ok. 150km za Kutno jechało się elegancko, bo miałem przyzwoity wiatr w plecy. Jako cel wyjazdu postawiłem sobie gminy województwa łódzkiego, jako że to mało atrakcyjne województwo, więc uznałem że na pogodę jeszcze dość średnią - będzie w sam raz, te atrakcyjniejsze tereny warto sobie zostawić na warunki sporo lepsze ;))
Za Kutnem wjeżdżam na boczne drogi, jest parę kilometrów dziurawego asfaltu, a że jechałem na rowerze szosowym odczułem to boleśnie. Końcówka do Łęczycy pod wiatr, z drogi widać charakterystyczną sylwetkę kolegiaty w Tumie, ja odbijam nad Bzurę, na noc rozkładam namiot nad samą rzeką, licząc że do rana nie wyleje, bo brakowało do tego może ze 20cm ;))
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 11 (Bolimów, Chąśno, Nowe Ostrowy, Dąbrowice, Daszyna, Grabów, Świnice Warckie, Łęczyca-wieś, ŁĘCZYCA - miasto powiatowe, Góra Świętej Małgorzaty, Witonia)
Gdy w końcu pojawiła się nadzieja na prawdziwą wiosnę - natychmiast postanowiłem wykorzystać parę dni wolnego na jakiś porządniejszy wyjazd, bo ile można wytrzymać w domu? Zima i tak nas bardzo długo przetrzymała;))
Ale pierwszego dnia mojego wyjazdu warunki były jeszcze mocno zimowe, temperatura ledwo powyżej zera, pochmurno, sporo śniegu przy drodze, przez jakieś 20km padał śnieg z deszczem, na drogach kupa syfu. Ale aż ok. 150km za Kutno jechało się elegancko, bo miałem przyzwoity wiatr w plecy. Jako cel wyjazdu postawiłem sobie gminy województwa łódzkiego, jako że to mało atrakcyjne województwo, więc uznałem że na pogodę jeszcze dość średnią - będzie w sam raz, te atrakcyjniejsze tereny warto sobie zostawić na warunki sporo lepsze ;))
Za Kutnem wjeżdżam na boczne drogi, jest parę kilometrów dziurawego asfaltu, a że jechałem na rowerze szosowym odczułem to boleśnie. Końcówka do Łęczycy pod wiatr, z drogi widać charakterystyczną sylwetkę kolegiaty w Tumie, ja odbijam nad Bzurę, na noc rozkładam namiot nad samą rzeką, licząc że do rana nie wyleje, bo brakowało do tego może ze 20cm ;))
Zdjęcia
Zaliczone gminy - 11 (Bolimów, Chąśno, Nowe Ostrowy, Dąbrowice, Daszyna, Grabów, Świnice Warckie, Łęczyca-wieś, ŁĘCZYCA - miasto powiatowe, Góra Świętej Małgorzaty, Witonia)
Dane wycieczki:
DST: 232.30 km AVS: 25.02 km/h
ALT: 383 m MAX: 39.60 km/h
Temp:4.0 'C
Środa, 27 marca 2013Kategoria >100km, Rower szosowy, Wycieczka
Warszawa - Góra Kalwaria - Grójec - Warszawa
Trasa identyczna jak wczoraj + pętla po Ursynowie, również i warunki podobne, minimalnie cieplej, ale dalej mocny i nieprzyjemny zimny wiatr
Trasa identyczna jak wczoraj + pętla po Ursynowie, również i warunki podobne, minimalnie cieplej, ale dalej mocny i nieprzyjemny zimny wiatr
Dane wycieczki:
DST: 107.20 km AVS: 25.32 km/h
ALT: 425 m MAX: 42.20 km/h
Temp:4.0 'C

