wilk
Warszawa
avatar

Informacje

  • Wszystkie kilometry: 302151.84 km
  • Km w terenie: 837.00 km (0.28%)
  • Czas na rowerze: 550d 16h 43m
  • Prędkość średnia: 22.74 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Zaprzyjaźnione strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wilk.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2010

Dystans całkowity:606.50 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:27:14
Średnia prędkość:22.27 km/h
Maksymalna prędkość:43.50 km/h
Suma podjazdów:2194 m
Liczba aktywności:14
Średnio na aktywność:43.32 km i 1h 56m
Więcej statystyk
Czwartek, 30 grudnia 2010Kategoria Treking, Wycieczka
Zimowy wyjazd do Tarczyna, standardową trasą, znowu zmarzły mi stopy.


Podsumowując sezon 2010 - w sumie przejechałem 22 588km, z czego przebieg Scotta to 14 767,2km natomiast przebieg Red Bulla to 7820,8km. Sezon bardzo udany - piękna wyprawa do Ziemi Świętej, udany start w maratonie BB-Tour
Dane wycieczki: DST: 64.60 km AVS: 21.07 km/h ALT: 162 m MAX: 29.20 km/h Temp:-7.0 'C
Wtorek, 28 grudnia 2010Kategoria Treking, Użytkowo
Na spotkanie z kolegą
Dane wycieczki: DST: 3.20 km AVS: 17.45 km/h ALT: 11 m MAX: 27.50 km/h Temp:-5.0 'C
Piątek, 24 grudnia 2010Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.20 km AVS: 22.80 km/h ALT: 51 m MAX: 35.80 km/h Temp:6.0 'C
Czwartek, 23 grudnia 2010Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 22.39 km/h ALT: 50 m MAX: 33.70 km/h Temp:2.0 'C
Środa, 22 grudnia 2010Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 20.86 km/h ALT: 56 m MAX: 32.20 km/h Temp:0.0 'C
Poniedziałek, 20 grudnia 2010Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 21.35 km/h ALT: 64 m MAX: 34.30 km/h Temp:-1.0 'C
Sobota, 18 grudnia 2010Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 22.39 km/h ALT: 62 m MAX: 34.80 km/h Temp:-8.0 'C
Poniedziałek, 13 grudnia 2010Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 14.50 km AVS: 20.23 km/h ALT: 56 m MAX: 35.60 km/h Temp:-4.0 'C
Sobota, 11 grudnia 2010Kategoria >100km, >200km, Treking, Wycieczka
Olsztyn

Warszawa - Serock - Pułtusk - Przasnysz - Chorzele - Szczytno - Pasym - Olsztyn

Od dłuższego czasu zastanawiałem się nad naprawdę długą zimową trasę, w końcu udało mi się jednocześnie trafić w dobre warunki i zmobilizować do takiego wysiłku. Na trasę ruszam ok.5.30, oczywiście jest jeszcze ciemno, temperatura -6'C - więc nie tak źle, obawiałem się że może być zimniej. Sprawnie przebijam się Wisłostradą przez Warszawę, następnie jadę dobrze oświetloną drogą do Nieporętu, tam już powoli zaczyna świtać - tak więc mam okazję pooglądać zamarznięty Zalew Zegrzyński, takie połacie lodu robią spore wrażenie.

Za Serockiem z moją drogą łączy się ta tranzytowa z Nowego Dworu, tak więc odcinek do Pułtuska taki sobie, choć w sobotę ruch taki sobie; niemniej paru debili zza wschodniej granicy oczywiście trafiłem (IMO Pribałtyka to ojczyzna najbardziej chamskich kierowców świata). Ale po 20km do Pułtuska skręcam na Maków Mazowiecki, a tam ruch jest już minimalny. Jedzie się nadspodziewanie dobrze, wreszcie trafiłem idealnie z wiatrem, który mam niemal cały czas w plecy, mimo jazdy na kolcowanych oponach i na mrozie - średnią utrzymuję na poziomie ok.26km/h; drogi są w dobrym stanie, właściwie całe czarne. Przed Makowem mijam fajnie komponujące się w zimowy krajobraz dość szeroko rozlane rzeczki, następnie jest płaski odcinek z białymi polami. Do Przasnysza droga nieco skręca na zachód, więc jest trochę bocznego wiatru, niemniej dalej jedzie się świetnie, tak świetnie że na pierwszy postój dałem radę dojechać do samego Przasnysza (115km). Tam staję na dworcu PKS, jem kanapki (mróz jest niewielki (-3-4'C w dzień), więc nie zamarzły, piję herbatę z termosu (obowiązkowe wyposażenie na taką trasę).

Ale w czasie postoju szybko się zmieniły warunki - mianowicie zaczyna porządnie padać śnieg, wg prognoz śnieżyce miały dojść do Olsztyna dopiero o 17-18, tutaj tyle szczęścia co z wiatrem już nie miałem. Kilka km za Przasnyszem jadę w mocnym śniegu, ale szybko się to uspokoiło, chwilami dalej pada, ale już nie tak intensywnie. Za Przasnyszem zaczyna się dużo przyjemniejsza jazda, jest wiele odcinków leśnych, a ośnieżone sosny wyglądają fantastycznie; krajobraz niemal bajkowy, jak ze świątecznych pocztówek. Za Chorzelami wraca śnieg i pada już do samego Szczytna, nie intensywnie, ale jednak solidnie, co powoduje że powoli zaczyna się zbierać na drodze, na której ruch jest niewielki. Z tego powodu w Wielbarku decyduję się jechać do Olsztyna przez Szczytno (nie Jedwabno jak miałem w planach); tak by podróżować drogami krajowymi, nie wojewódzkimi, bo te są odśnieżane znacznie gorzej (już wylot drogi na Jedwabno w Wielbarku był cały w śniegu).

Do Szczytna dojeżdżam już trochę zmęczony długą trasa, na odpoczynek staję w barze fundując sobie dwie duże kanapki na ciepło. Gdy ruszam dalej zaczyna się porządna śnieżyca (gogle okazały się konieczne), cały odcinek do Pasymia jedzie się naprawdę ciężko, śnieg zaczyna zalegać na drodze, do tego mocno wieje, bo kawałek do Olsztyna jest bardziej na zachód, jak to na Mazurach - dochodzą też małe górki. Za Pasymiem już nieco lepiej, opady śniegu zmalały, droga lepiej przetarta; cały odcinek Szczytno - Olsztyn piękny, głównie w lesie, niestety końcówkę jadę już nocą. Na pożegnanie trasy, już w samym Olsztynie - znowu śnieżyca, w światłach sodowych lamp miliony płatków śniegu robią wrażenie :))

Dworzec w Olsztynie - fatalny, musiałem tu czekać godzinę na pociąg; jak na miasto wojewódzkie taka wyziębiona i brudna buda to po prostu wstyd. W pociągu ciepło, ale za to oczywiście musiał złapać 30min opóźnienia, jadąc do Warszawy linią gdańską - po prostu nóż w kieszeni się otwiera na dokonania PKP; jechałem tu rok temu i w remoncie był kawałek Nasielsk-Ciechanów - i przez ten rok nie dali rady zrobić 30km! Wysiadłem na dworcu wschodnim - a tam remont i zero oznaczeń jak wyjść z peronu na miasto, straciłem z 10min na poszukiwanie owego wyjścia; niestety mają rację ci którzy twierdzą, że PKP ciągle jest 10 lat za Murzynami :((

Zdjęcia z wycieczki

Dane wycieczki: DST: 245.10 km AVS: 24.43 km/h ALT: 987 m MAX: 43.10 km/h Temp:-3.0 'C
Czwartek, 9 grudnia 2010Kategoria Treking, Wycieczka
Warszawa - Konstancin - Szymanów - Gassy - Okrzeszyn - Warszawa

Nadwiślańska przejażdżka. Drogi już w dużo lepszym stanie niż w zeszłym tygodniu, ale za to mocny nieprzyjemny wiatr z zachodu, sporo obniżając odczuwalną temperaturę
Dane wycieczki: DST: 41.60 km AVS: 22.29 km/h ALT: 91 m MAX: 43.50 km/h Temp:-1.0 'C

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl