wilk
Warszawa
avatar

Informacje

  • Wszystkie kilometry: 302151.84 km
  • Km w terenie: 837.00 km (0.28%)
  • Czas na rowerze: 550d 16h 43m
  • Prędkość średnia: 22.74 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Zaprzyjaźnione strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wilk.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Kwiecień, 2021

Dystans całkowity:1498.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:65:13
Średnia prędkość:22.97 km/h
Maksymalna prędkość:72.00 km/h
Suma podjazdów:9429 m
Liczba aktywności:20
Średnio na aktywność:74.90 km i 3h 15m
Więcej statystyk
Piątek, 30 kwietnia 2021Kategoria Scott 2021, Użytkowo
Po mieście
Dane wycieczki: DST: 15.20 km AVS: 19.40 km/h ALT: 30 m MAX: 27.80 km/h Temp:13.0 'C
Czwartek, 29 kwietnia 2021Kategoria Canyon 2021, Wycieczka
Po tatrzańskich podjazdach przyszła pora zmierzyć się z topowymi ścianami Mazowsza :P
Dane wycieczki: DST: 54.50 km AVS: 28.43 km/h ALT: 131 m MAX: 47.40 km/h Temp:19.0 'C
Środa, 28 kwietnia 2021Kategoria Canyon 2021, Użytkowo
Powrót z dworca
Dane wycieczki: DST: 11.30 km AVS: 24.21 km/h ALT: 30 m MAX: 38.30 km/h Temp:7.0 'C
Wtorek, 27 kwietnia 2021Kategoria Canyon 2021, Wypad
Wiosna w Tatrach - dzień 3

Dzisiaj zrywamy się bardzo wcześnie, bo musimy się wyrobić na 12.45 na pociąg do Tarnowa, a trasa choć to tylko 90km to jest najeżona ostrymi podjazdami. Pobudkę mamy o 5, a o 6.30 już kręcimy na rowerach. O tak wczesnej porze oczywiście zimno, ale że od razu zaczynamy od podjazdu nad jezioro Rożnowskie - to jest gdzie się rozgrzać ;). Piękna pogoda dalej trzyma, już mam nieźle spalony nos od słońca, ale oby tylko takie mieć problemy ;)).

Dzisiejszy dzień to przede wszystkim pogórza - Rożnowskie i Ciężkowickie, niewiele tutaj płaskich odcinków, zjazd się kończy podjazdem, a podjazd zjazdem ;)




Za Rzepiennikiem przecinamy pasmo Brzanki wjeżdżając na blisko 500m, za tym pasmem czeka nas jeszcze jedna górka - i już po płaskim dojeżdżamy na dworzec w Tarnowie.

Wypad bardzo udany, opłaciło się zaryzykować i pojechać pomimo bardzo słabych prognoz, dostaliśmy za to nagrodę w postaci pięknej pogody w kolejnych dniach. Łatwo oczywiście nie było, bo cały wyjazd było zimno, wiało dużo wiatru, było mnóstwo ciężkich podjazdów - ale o to w tej zabawie chodzi :)). Podziękowania dla Gosi za wspólną trasę, duże słowa uznania, bo świetnie sobie poradziła na tak górzystej trasie, w tym na całodobowej trasie do Zakopanego w niełatwych warunkach, wszystkie najostrzejsze podjazdy wciągnięte w korbach - niewiele mamy tak mocnych dziewczyn w Polsce. I oczywiście liczę na kolejne wspólne wyjazdy, bo we dwójkę zawsze sporo przyjemniej, dużo łatwiej o znalezienie motywacji, jest z kim podzielić się wrażeniami ;)
Zdjęcia z wyjazdu
Dane wycieczki: DST: 89.80 km AVS: 19.96 km/h ALT: 1374 m MAX: 72.00 km/h Temp:5.0 'C
Poniedziałek, 26 kwietnia 2021Kategoria >100km, Canyon 2021, Wypad
Wiosna w Tatrach - dzień 2

Rano warunki zapowiadają się bardzo OK, z okna kwatery mamy świetny widok na Giewont, dziś, w przeciwieństwie do wczoraj chmur jest dużo mniej i na dużo wyższym pułapie, więc Tatry widać świetnie. Przejeżdżamy przez Zakopane i ruszamy na Głodówkę drogą przez Wierch Poroniec. Zaskakuje bardzo mały ruch, jeździłem tą drogą wiele razy i zawsze było tu sporo samochodów, bo to standardowa droga nad Morskie Oko. A dzisiaj mamy zupełne pustki, ledwie kilka samochodów na krzyż, także i w samym Zakopanem ruch sporo mniejszy niż zazwyczaj - są i pozytywne aspekty covida ;)). W miarę zdobywania wysokości pojawiają się coraz ciekawsze widoki, coraz więcej śniegu przy drodze, coraz wspanialsze szczyty wyłaniają się zza drzew, w rejonie Głodówki widoki robią się już obłędne


Zaśnieżone góry, chmury i słońce to jest wyśmienita kombinacja, takie warunki nieczęsto się udaje trafić, dzisiaj mieliśmy to szczęście, odbieramy nagrodę za to, że nie zrezygnowaliśmy, gdy prognozy mówiły "gdzie się pchasz na tę zimnicę, w domu będzie cieplutko" :))


Z Głodówki długim i szybkim zjazdem przez Bukowinę zjeżdżamy na poziom Białki i zaraz zaczynamy bardzo ostry podjazd pod Czarną Górę. Jest ciężko, ale fantastyczne widoki wynagradzają w całości włożony wysiłek


Stąd długim zjazdem przez zielone łąki Podhala docieramy do Krempachów i wjeżdżamy na rowerowy Szlak Wokół Tatr. W mojej ocenie to bez wątpienia najpiękniejszy polski szlak rowerowy, zostawiający wszystkie inne daleko w tyle, a już szczególnie w taką pogodę w jaką mieliśmy okazję go przejechać. Zaskakuje przy tym konstrukcja szlaku, bo 99% tego typu szlaków jest projektowana pod przysłowiową babcię na holendrze, a tutaj wręcz przeciwnie - szlak wymaga dużej kondycji, zdecydowana większość podjazdów przekracza 10%, dobijając do 15%. Zjazdy też są wymagające, krętymi, wąskimi drogami, z wielkim nachyleniem; jednym słowem to szlak dla naprawdę zaawansowanych rowerzystów. Ale trudności wynagradza wspaniałymi widokami, co rusz mamy w tle zielone hale, zaśnieżone Tatry, widać nawet Babią Górę i Trzy Korony w Pieninach


Po tej widokowej uczcie zjeżdżamy do Niedzicy i wspinamy się na czorsztyńską tamę, tutaj również puściuteńko w porównaniu z tymi tłumami jakie się przewijały w czasach przed covidem. Kawałek za malowniczo położonym zamkiem w Niedzicy wjeżdżamy na słynny Velo Dunajec. Szlak wykonany jest bardzo porządnie, z dużym nakładem środków, cały czas jest wygodna asfaltowa nawierzchnia, często wybudowana na potrzeby szlaku. Podobnie jak Szlak Wokół Tatr ma trudne odcinki, przede wszystkim w rejonie Falsztyna, gdzie jest podjazd w okolicach 15-16% i seria krętych zjazdów. Ale sumarycznie nie jest tak trudny, wynika to z ukształtowania terenu w tej okolicy. Niemniej jest kilka wpadek, zupełnie niepotrzebnie w paru miejscach pośrodku szlaku stoją słupki, w tym jeden ulokowany na zjeździe, gdy go się zauważa dopiero na sporej już prędkości i przed zakrętem, to jest zwyczajnie niebezpieczne. W ogóle przy dużym obłożeniu rowerzystami tego typu szlaki IMO są mniej bezpieczne od wielu boczniejszych szos, bo są na tyle kręte, że często ludzie jadący z naprzeciwka wyłaniają się przed nami nagle na sporej prędkości. A przy grupkach niedzielnych rowerzystów jazda jeden obok drugiego całą szerokością nie jest rzadkością. Widoczki z Velo Dunajec w rejonie Falsztyna pierwsza klasa, dalej już tak widowiskowo nie jest, choć dalej ładnie


Dojeżdżamy po VD do Dębna i tutaj rozpoczynamy podjazd na przełęcz Knurowską, z którego po raz ostatni podziwiamy ścianę zaśnieżonych Tatr. Po zaliczeniu podjazdu zasłużony odpoczynek w Ochotnicy i po kilkunastu km zjazdu przez tę najdłuższą wieś w Polsce ponownie wracamy na VD, na odcinek do Nowego Sącza. Jedziemy wzdłuż rzeki, szlak bardzo kręty, co rusz przeskakujemy z jednej na drugą stronę Dunajca, prowadzi mikstem dróg lokalnych i szlaków rowerowych, wybudowany na bogato, są nawet osobne kładki rowerowe nad rzeką wybudowane na jego potrzeby. Dużą zaletą szlaku jest to, że całkowicie omija aglomerację Nowego Sącza, miasta przejeżdża się bokiem tuż przy rzece, w ogóle nie stykając się z typowo miejskim ruchem. Na koniec dnia mamy piękny zachód słońca nad Dunajcem, z poziomu rzeki robi to wrażenie 


Nocujemy na eleganckiej kwaterze za Nowym Sączem, mamy do dyspozycji cały domek z pełnym wyposażeniem za jedyne 50zł od osoby, kolejny plus covida ;). Dzień z gatunku tych, które w pamięci zostają na bardzo długo, jednym słowem widokowa ekstraklasa, podobnie i od strony czysto rowerowej było ekstra
Zdjęcia z wyjazdu

Dane wycieczki: DST: 156.30 km AVS: 20.30 km/h ALT: 1723 m MAX: 69.10 km/h Temp:7.0 'C
Sobota, 24 kwietnia 2021Kategoria >100km, >200km, >300km, Canyon 2021, Wypad
Wiosna w Tatrach - dzień 1

Wiosna w tym roku nie rozpieszcza, jak niedawno przeczytałem mamy najzimniejszy od 24 lat kwiecień ;). Ale, że normalnie to miesiąc w którym rowerowa aktywność eksploduje po zimowych ograniczeniach - pomimo marnych warunków ochota do jazdy jest duża. Umawiamy się więc z Gosią na intensywny wyjazd w góry, przez cały tydzień obserwując coraz mocniej pogarszające się prognozy, z solidnymi opadami śniegu w Zakopanem włącznie ;). Gdybym miał jechać samemu to pewnie bym odpuścił, ale jadąc we dwójkę zawsze łatwiej jest przetrwać złe warunki - więc decydujemy się zaryzykować.

Startujemy ok. 11.30 w sobotę, pogoda niezła, jest słonecznie, ale i wietrznie. Początek to nieprzyjemny wyjazd z warszawskiej aglomeracji, dopiero po 15-20km ruch się uspokaja. Pierwsza część trasy to mnóstwo sadów jabłkowych na trasie, w końcu Grójec to stolica polskiego jabłka ;)


Pogoda zmienna, a to słonecznie, a to straszy deszczem, do tego wiatr wyraźnie przeszkadza; szczególnie na odcinku do Nowego Miasta, gdzie droga bardziej odbija na zachód dał nam popalić. W Nowym Mieście ubieramy się więc cieplej, pod tym kątem byliśmy dobrze przygotowani, ubrań zabraliśmy tyle, że i na mrozie dalibyśmy radę :)). Na długich trasach fajne jest to jak można obserwować zmiany krajobrazu, powoli kończą się mazowieckie równiny, za Drzewicą wjeżdżamy na Wzgórza Koneckie, a w samych Końskich odpoczywamy na Orlenie.

Mieliśmy obawy jak to będzie z tymi stacjami w związku z ograniczeniami, bo konieczność odpoczywania na zimnie w temperaturach poniżej 5 stopni to byłby duży problem w czasie nocnej jazdy. Ale okazuje się, że jest bardzo OK, obsługa się nie czepia i można skorzystać z wygodnych kanap, przy których nawet są kable do ładowania elektroniki. Hitem trasy są Konkret Burgery, które braliśmy chyba na każdym postoju :). Za Radoszycami powoli zaczyna zmierzchać, temperatura spada do poziomu mniej więcej 2-3 stopnie, na drogach ruch jest symboliczny, więc nocna jazda idzie sprawnie, kolejny postój mamy na Orlenie w Koniecpolu po ok. 210km. Wyjeżdżając z miasta to jak wiele już ujechaliśmy dobrze widać po szerokości Pilicy, dużo węższej niż ta którą przekraczaliśmy w Nowym Mieście:


Za Koniecpolem kończy się płaski odcinek trasy, wjeżdżamy na Jurę, a to oznacza konkretne podjazdy. Ale jazda idzie sprawnie, pokonujemy kolejne górki, jadąc trasą przez Pradła i Pilicę, by na kolejny postój dotrzeć do Olkusza, jakżeby inaczej - oczywiście na Orlenie :)). Tutaj Gosia musiała się trochę zdrzemnąć, gdy ruszamy dalej są już pierwsze przejaśnienia, a to zawsze zwiększa motywację. Przebijamy się przez dolinki podkrakowskie z kilkoma solidnymi podjazdami i zjeżdżamy nad Wisłę, którą pokonujemy tamą w Łączanach. 

Za Wisłą krótki kawałek płaskiego i wjeżdżamy w Pogórze Wielickie, które mocno daje w kość ostrymi podjazdami, szczególnie ścianka w Witanowicach zapada w pamięć


Po przejechaniu pasma pogórzy okrążamy Zalew Zembrzycki i odpoczywamy na Orlenie pod Suchą, tym razem już na powietrzu, bo tutaj obsługa już kwękała, ale już było cieplej niż w nocy, a mieliśmy ze sobą grube kurtki na postój. Za Suchą wjeżdżamy na krajówkę do Jordanowa, która robi zdecydowanie mniej przewyższeń niż boczne drogi w okolicy, z początku jedzie się nieprzyjemnie, bo ruch jest spory, ale kawałek za Makowem się to uspokaja. W Jordanowie Gosię już mocno muli, więc robimy postój na szybką drzemkę, 20m od krajówki, a Gosia bez problemu usypia :))


Za Jordanowem zaczynają się już solidne góry, m.in. długi podjazd na Harkabuz, ponad 300m w pionie. Za podjazdem mocne rozczarowanie, powinno być widać Tatry, a tymczasem całe skrywają się w chmurach. Podjazd do Kir ciągnie się nieskończoność, to bardzo długi, ze 20km podjazd z niewielkim nachyleniem, na którym wiatr mamy oczywiście w twarz, więc ciągną się te kilometry i ciągną. Ale pod koniec jest nagroda za włożony trud, pierwsze tatrzańskie szczyty wyłaniają się zza chmur, jest też symbol wiosny, czyli śliczne krokusy




Nocujemy na kwaterze w Kościelisku, pomimo wymagających warunków na trasie daliśmy radę przejechać cały dystans, duże brawa dla Gosi, która w tym sezonie jeszcze więcej jak 160km nie przejechała, a tu czekał ją od razu skok na głęboką wodę, ponad 400km z mocno górską końcówką
Zdjęcia z wyjazdu


Dane wycieczki: DST: 437.80 km AVS: 20.85 km/h ALT: 4155 m MAX: 59.60 km/h Temp:6.0 'C
Czwartek, 22 kwietnia 2021Kategoria Scott 2021, Użytkowo
Po mieście
Dane wycieczki: DST: 15.40 km AVS: 19.25 km/h ALT: 30 m MAX: 28.10 km/h Temp:7.0 'C
Środa, 21 kwietnia 2021Kategoria Scott 2021, Użytkowo
Po mieście
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 19.53 km/h ALT: 30 m MAX: 28.60 km/h Temp:14.0 'C
Wtorek, 20 kwietnia 2021Kategoria Wycieczka, Canyon 2021
Tym razem krótko po Gassach, pogoda jak wczoraj, słonecznie, ale z mocno odczuwalnym wiatrem. Kawałek krótki, ale dał popalić na mocniejszych odcinkach 
Dane wycieczki: DST: 33.10 km AVS: 27.97 km/h ALT: 71 m MAX: 38.50 km/h Temp:17.0 'C
Poniedziałek, 19 kwietnia 2021Kategoria Wycieczka, Canyon 2021
Pętelka przez Górę Kalwarię
Wreszcie dobra pogoda, słonecznie, choć zimny wiaterek wyraźnie odczuwalny
Dane wycieczki: DST: 63.60 km AVS: 27.85 km/h ALT: 162 m MAX: 41.90 km/h Temp:18.0 'C

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl