wilk
Warszawa
avatar

Informacje

  • Wszystkie kilometry: 302151.84 km
  • Km w terenie: 837.00 km (0.28%)
  • Czas na rowerze: 550d 16h 43m
  • Prędkość średnia: 22.74 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Zaprzyjaźnione strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wilk.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Styczeń, 2016

Dystans całkowity:1037.40 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:51:40
Średnia prędkość:20.08 km/h
Maksymalna prędkość:56.20 km/h
Suma podjazdów:4576 m
Liczba aktywności:22
Średnio na aktywność:47.15 km i 2h 20m
Więcej statystyk
Niedziela, 31 stycznia 2016Kategoria Canyon, Wypad
Z wyprawki wracaliśmy razem ze Starszą Panią, Agnieszką, Magfą, Puszkiem, Jackiem i Podjazdami. Wiatr dalej mocny, ale kierunek już sporo korzystniejszy, pogoda niezła, trochę słońca. Przejechaliśmy też parę kilometrów lasem. Pod koniec zaczął się problem z moim opadającym siodełkiem, wyrobiła się śruba od obejmy sztycowej i nie dało się obejmy poprawnie dokręcić. Na domiar złego okazało się, że to zupełnie nietypowa śruba, jakiś calowy rozmiar, do tego z innym typem uzwojenia. Na szczęście Jacek miał wysokiej klasy narzędzia, dzięki czemu udało się zregenerować śrubę oraz wyrobiony klucz imbusowy przez który się zjechała - wielkie dzięki za pomoc. Nocleg kawałek za Poznaniem

Zdjęcia z wyjazdu
Dane wycieczki: DST: 75.20 km AVS: 20.70 km/h ALT: 333 m MAX: 36.80 km/h Temp:6.0 'C
Sobota, 30 stycznia 2016Kategoria Canyon, Wypad
Rano ruszamy na krótką pętelkę po okolicy, zaprojektowaną przez Turystę. Tereny ładne, jak na Wielkopolskę mocno pagórkowate, zaliczaliśmy m.in. podjazd w stylu Paryż-Roubaix po solidnym bruku. Odwiedziliśmy też "Soplicowo", czyli miejsce, gdzie kręcono sceny do "Pana Tadeusza" - główną atrakcją był tam wielki orzeł. Temperatury wiosenne, powyżej 10 stopni, ale mocny wiatr przypominał, że to jeszcze styczeń. Po powrocie do bazy właściwa część kulinarnej wyprawki - czyli wiele doskonałych przysmaków i 4 prezentacje zdjęć z zeszłorocznych wypraw
Zdjęcia z wyjazdu

Dane wycieczki: DST: 50.70 km AVS: 19.50 km/h ALT: 370 m MAX: 56.20 km/h Temp:11.0 'C
Piątek, 29 stycznia 2016Kategoria >100km, >200km, Canyon
Pospałem ze 2h, naprawiłem koło i już po wschodzie słońca ruszyłem dalej. Jazda bardzo męcząca, cały długi odcinek z Łowicza aż do Koła to najgorsze miejsce na jazdę pod wiatr - długie proste i zupełnie odkryty teren, żadnych wzniesień, żadnych drzew blokujących wiatr. I do tego jeszcze fakt, że tak będzie przez ponad 200km, bez żadnej nadziei na poprawę ;)). Jechało się oczywiście wolno, najgorzej na kawałku przed Kołem (wiało też lekko z południa), gdzie utrzymanie 20km/h było już dużym problemem. Ale dzięki temu wszystkiemu był to niewątpliwie dobry trening psychiki ;)). Fajny odcinek był przed Koninem - małe pagóreczki i las trochę redukujący wiatr. W Golinie robię postój, na którym miejscowy menel wymógł na mnie poczęstowanie go colą i był bardzo rozczarowany, że to nie wino :).

Końcówka już po zmierzchu, było też trochę dziurawych odcinków, do bazy wyprawki dotarłem koło 21, bardzo zadowolony, że to koniec jazdy na dziś, bo tego wiatru miałem już serdecznie dość, ponad 300km na których nie było kilometra, gdzie by mi nie przeszkadzał :))
Zdjęcia z wyjazdu


Dane wycieczki: DST: 224.10 km AVS: 22.26 km/h ALT: 717 m MAX: 39.30 km/h Temp:5.0 'C
Piątek, 29 stycznia 2016Kategoria >100km, Canyon, Wypad
Na dojazd na wyprawkę zdecydowałem się dość późno, niewiele w styczniu jeździłem, więc dłuższa trasa zachęcała. Natomiast dużo mniej zachęcały warunki - czyli ponad 300km pod wiatr ;)). Umówiony byłem z Waxmundem w Bełchatowie, ale gdy już ruszyłem o 22 okazało się, że przez problemy z kolanem zrezygnował z jutrzejszej jazdy i dojedzie pociągiem. Postanowiłem więc jechać krótszą trasą przez Łowicz zamiast przez Bełchatów. Na wyjeździe z Warszawy policjant każe mi zjechać na ścieżkę, w tym rejonie wyjątkowo tragiczną, wąziutką, z licznymi wybrzuszeniami, krawężnikami i dziurami. Po krótkim kawałku na którym dwa razy wypadła mi coca-cola moja cierpliwość się wyczerpała i wróciłem na równiutką i pustą o tej godzinie szosę.

Jazda nudna, wiatr mocno przeszkadza, tempo mam koło 23km/h, rzadko więcej. Byłem niedospany, tego dnia wstałem o 8, po ledwie 5h godzinach snu, więc uznałem, że skoro i tak wiozę ze sobą sprzęt biwakowy to warto go wykorzystać i choć troszkę się przespać. Po 100km, już za Łowiczem zjeżdżam do lasku, jeszcze się orientuję, że mam flaka z przodu, jadąc nocą na równej szosie nawet tego nie zauważyłem, a schodziło bardzo powoli.

Zdjęcia z wyjazdu

Dane wycieczki: DST: 100.20 km AVS: 23.21 km/h ALT: 175 m MAX: 35.70 km/h Temp:2.0 'C
Wtorek, 26 stycznia 2016Kategoria Treking, Użytkowo
Po mieście
Dane wycieczki: DST: 15.20 km AVS: 20.73 km/h ALT: 35 m MAX: 33.50 km/h Temp:2.0 'C
Poniedziałek, 25 stycznia 2016Kategoria Użytkowo, Treking
Po mieście
Dane wycieczki: DST: 15.00 km AVS: 21.43 km/h ALT: 35 m MAX: 31.40 km/h Temp:2.0 'C
Niedziela, 24 stycznia 2016Kategoria Użytkowo, Treking
Po mieście
Dane wycieczki: DST: 15.00 km AVS: 20.93 km/h ALT: 35 m MAX: 29.60 km/h Temp:-1.0 'C
Środa, 20 stycznia 2016Kategoria Treking, Wypad
Zimą do Wilna - dzień 3

Ruszamy jeszcze przed świtem, pierwszy odcinek to dobrze mi znana z wypadów do Wilna  szosa do Rudiszek. W nocy spadło trochę śniegu, więc i na drodze mamy nieco błota pośniegowego, ale wiele nie przeszkadza. Ale prawdziwa jazda zaczyna się za Hanuszyszkami po zjeździe na boczne drogi. Od razu widać, że łatwo dziś nie będzie, górek cała masa, wiele ostrych podjazdów, które na śliskich nawierzchniach wciskało się już ledwo-ledwo. Ale i frajdy masa, po to się jeździ zimą, żeby mieć coś czego latem się doświadczy! Nad jeziorem Vilkosznis czekał nas długi podjazd, prawie 60m w pionie, większość po wyślizganym lodzie, nawet opony z kolcami potrafiły tu zabuzować i bezpieczeństwa pełnego nie dawały.

Krótki wjazd na krajówkę i po paru kilometrach znowu odbijamy w teren na Bagdononys, tu również czekała nas solidna orka. Natomiast droga na Troki okazała się odśnieżona, choć liczyliśmy się z tym, że kolejne 20km nie będzie łatwo. Na szosie tez sporo górek, ale na asfalcie znacznie mniej męczą. W Trokach okazało się, że jezioro jest zamarznięte, dzięki czemu mogliśmy przejechać się rowerami po jego tafli docierając pod sam zamek, co dało nam masę frajdy. Zamarznięte jeziora na rowerze się czasem trafiają, ale z takiej klasy zamkiem to już prawdziwa perełka :)). Do Wilna jedziemy bocznymi drogami, z czasem dobrze staliśmy i wystarczyło czasu na rundkę po mieście oraz obiad w Macu przed powrotną podróżą.

Zdjęcia z wyjazdu


Dane wycieczki: DST: 95.30 km AVS: 17.07 km/h ALT: 844 m MAX: 42.40 km/h Temp:-7.0 'C
Wtorek, 19 stycznia 2016Kategoria >100km, Treking
Zimą do Wilna - dzień 2

W nocy było -12'C, rano się zbieramy, podczas gotowania okazało się, że tytanowe menażki nie nadają się zupełnie do topienia śniegu, przepaliłem przez to moją i odtąd musieliśmy we dwóch gotować wszystko kubkiem Wąskiego, a zima gotuje się naprawdę sporo ;))

Początek mamy świetny - piękny odcinek leśny, terenem w stronę Gib, następnie odbijamy nad jezioro Zelwa. Widoczki kapitalne, jest sporo słońca, w lesie na drzewach wielkie czapy śniegu, mijane jeziora i pozamarzane rzeczki też robią wrażenie. Drogi w niezłym stanie, szuter z dziurami, ale śnieg jest w miarę ubity, więc jedzie nam się łatwiej niż dwa lata temu. W Berżnikach robimy ostatnie zakupy w Polsce i ruszamy na Litwę. Ostatnim razem na Litwie byliśmy tylko z krótką wizytą - teraz czeka nas długi odcinek do Wilna. Początek Litwy to sporo pagóreczków, przy śniegu i śliskiej nawierzchni kosztują sporo siły.. Asfalt pojawia się dopiero przed Wiejsiejami, ok. 50km jechaliśmy po śniegach. W miasteczku robimy sobie odpoczynek na powietrzu, dziś trochę zimniej niż wczoraj, trzyma tak koło -8'C. Za Wiejsiejami mamy dłuższy przerzut asfaltowy do Merecza, napompowaliśmy mocno koła (mieliśmy w tym celu specjalnie dużą pompkę), zmianę ciśnienia wyraźnie się odczuwa.

Bocznymi szosami docieramy do Merecza, tutaj przekraczamy Niemen, który w większej części jest skuty lodem - znak, że mrozy na Litwie muszą trzymać już dość długo. Niemen płynie w dolince, nad rzekę trzeba zjechać i później podjechać sporo do Merecza. W markecie robimy małe zakupy, tutaj Wąski się orientuje, że zgubił okulary, które miał na kasku. Arek wrócił jeszcze nad Niemen by zobaczyć czy tam, gdzie stawaliśmy na zdjęcia nie spadły - ale nie udało się ich znaleźć, niestety aż 200zł, kolejna strata po mojej przepalonej menażce.

Kawałek za Mereczem łapie nas zmierzch, ale do przejechania mieliśmy jeszcze sporo, tak by trzeciego dnia bez napinania się dojechać do Wilna. A były to same boczne drogi, najpierw 20km szutru do Daugi, a następnie 10km mocno zalodzonego asfaltu do Pivasiunai. No i na każdym sporo góreczek dających nieźle w kość. Jednym słowem bardzo solidny dzień, ponad 130km z ciężkim bagażem, z czego ponad 80km po białych drogach.

Zdjęcia z wyjazdu



Dane wycieczki: DST: 132.50 km AVS: 17.59 km/h ALT: 857 m MAX: 39.50 km/h Temp:-8.0 'C
Poniedziałek, 18 stycznia 2016Kategoria >100km, Treking, Wypad
Zimą do Wilna - dzień 1

Do zimowego wyjazdu na Litwę przymierzaliśmy się z Wąskim od pewnego czasu, dogłębnie analizując prognozy pogody, w końcu w decydujemy się w niedzielę koło 14 godziny, dzień przed startem, a Wąski jeszcze musi dojechać z Lubina :))

Rano dojeżdżamy do Białegostoku i tu wskakujemy już na rowery. Szybko przebijamy się za Białystok, tym razem wylatujemy na Supraśl, by uniknąć mało przyjemnej krajówki do Kuźnicy. Parę kilometrów dalej wjeżdżamy na boczniejszą drogę w stronę Sokółki, tu skończyła się już czarna droga i dalej jechaliśmy po śniegu. Asfalt wrócił dopiero na szosie wojewódzkiej kawałek przed Sokółką, tutaj robimy większe zakupy w Biedronce. Dalej ruszamy, podobnie jak 2 lata temu na Lipsk, dobrze się jechało, trasa bez lasów, widać sporo szerokich, białych przestrzeni oświetlonych słońcem. Za Dąbrową Białostocką zaczyna zmierzchać i robić się coraz zimniej, z -5'-6'C temperatura spada do -10'C na łąkach nadbiebrzańskich. Końcówka już nocą, fajnie się jechało do Mikaszówki, nocą zimą jedzie się sporo lepiej, bo na śniegu wiele lepiej widać. Nocujemy na sprawdzonej 2 lata temu miejscówce koło cmentarza.

Zdjęcia z wyjazdu


Dane wycieczki: DST: 118.00 km AVS: 18.39 km/h ALT: 720 m MAX: 41.90 km/h Temp:-7.0 'C

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl