wilk
Warszawa
avatar

Informacje

  • Wszystkie kilometry: 302151.84 km
  • Km w terenie: 837.00 km (0.28%)
  • Czas na rowerze: 550d 16h 43m
  • Prędkość średnia: 22.74 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Zaprzyjaźnione strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wilk.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2011

Dystans całkowity:2163.50 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:87:18
Średnia prędkość:24.78 km/h
Maksymalna prędkość:65.30 km/h
Suma podjazdów:12729 m
Liczba aktywności:28
Średnio na aktywność:77.27 km i 3h 07m
Więcej statystyk
Czwartek, 31 marca 2011Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy i do Marcina, by pożyczyć lemondkę. Wreszcie typowo wiosennie!
Dane wycieczki: DST: 38.60 km AVS: 23.88 km/h ALT: 101 m MAX: 42.10 km/h Temp:16.0 'C
Środa, 30 marca 2011Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 14.50 km AVS: 24.17 km/h ALT: 46 m MAX: 38.20 km/h Temp:12.0 'C
Wtorek, 29 marca 2011Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.00 km AVS: 23.68 km/h ALT: 51 m MAX: 38.40 km/h Temp:10.0 'C
Niedziela, 27 marca 2011Kategoria Wypad, Treking, >100km
Przeł. Spalona - Zieleniec - Kudowa-Zdrój - [CZ] - Cerveny Kostelec - Trutnov - Przeł. Okraj (1056m) - Kowary - Karpacz - Jelenia Góra

Jest jednak na świecie jakaś sprawiedliwość, za to, że wczoraj wytrzymaliśmy w tych fatalnych warunkach - dzisiaj otrzymujemy w nagrodę piękną słoneczną pogodę, wszystko dookoła po wczorajszych śnieżycach we wspaniałej zimowej szacie. Pierwszy odcinek - zjazd do Mostowic jedziemy bardzo ostrożnie, droga zupełnie nieodśnieżona i fragmentami nieźle zalodzona, więc trzeba bardzo uważać, dopiero gdy wyjeżdżamy z lasu na słońce jest już czarny asfalt. Od Mostowic do Zieleńca jedzie się całkiem przyzwoicie, droga na fragmentach leśnych jest zaśnieżona i zalodzona, na fragmentach nasłonecznionych nie ma już po śniegu śladu. Do Zieleńca podjazd, w samym miasteczku jeszcze jest sporo narciarzy, oczywiście strzelamy sobie obowiązkową fotkę przy samym stoku! Ostry zjazd z Zieleńca nieprzyjemny, sporo śliskiej drogi, do tego wjeżdżamy w chmury (wysoko położony Zieleniec był ponad nimi) - i widoczność drastycznie maleje. Po wjeździe na krajówkę do Kudowy wraca dobra droga, zjazd z Polskich Wrót (660m) do samej Kudowy elegancki. Robimy jeszcze krótkie zjazdy w bok do Lewina Kłodzkiego i samej Kudowy - po czym wjeżdżamy do Czech.

Do Nachodu mamy jeszcze pod wiatr (wieje dość mocno, do tego jest to nieprzyjemny zimny wiatr, mocno wychładzający), ale później raczej nam pomaga. Przez Czechy droga dość pagórkowata, nie brakuje ładnych miasteczek (jak Cerveny Kostelec czy Upice (fajny podjazd do centrum wąskimi uliczkami po kostce). W dwóch miejscach pojechaliśmy skrótami, trochę krótsze, ale i bardziej górzyste odcinki, no i bez większego ruchu. Na większy postój stajemy w Svobodzie, przed nami główne danie dzisiejszego dnia - przełęcz Okraj (najwyższa przełęcz drogowa w Polce). Podjazd co prawda bardzo długi (od Trutnova aż 600m w pionie), ale w sumie dość łagodny, więcej jak 6% to chyba nie było. Ale za to widokowo niczego sobie, powoli przybliżająca się główna ściana Karkonoszy robi wrażenie. Na przełęczy orientujemy się, że z powodu zmiany czasu do odjazdu pociągu z Jeleniej Góry wcale nie zostało tak wiele czasu. Ja postanowiłem jeszcze przejechać do Karpacza, Marcin który musiał być na rano w Warszawie - wolał nie ryzykować. Zjeżdżamy więc wspólnie do Kowar (górna część zjazdu oczywiście z odcinkami w śniegu) - i tam się rozdzielamy.

Droga do Karpacza piękna widokowo - duże wrażenie robi wspaniały masyw Śnieżki w słońcu, niestety jadę i pod górę i pod wiatr, dopiero w samym Karpaczu jest już lepiej, budynki osłaniają. Podjazd ciągnie się przez całe miasto, a ja jeszcze odbiłem trochę w bok, by zaliczyć najsłynniejszy podjazd TdP - czyli Orlinek. Ścianka fragmentami dość ostra (do 14%), ale generalnie nic wielkiego, dużo bardziej męczący jest dojazd do Świątyni Wang - aż 17% po kostce, na 130 kilometrze górskiej trasy daje to nieźle w kość. Pod świątynią dostaję wiadomość od Marcina, że pociąg jest już o 19.17 (liczyłem że to będzie ok. 19.30). Oznaczało to więc już niezły sprint, a jak na złość na drodze do Jeleniej Góry wpakowałem się na jakąś trasę ze sporym podjazdem. Na dworzec docieram parę minut po 19 - a tu się okazuje że nie można płacić kartą (nie miałem gotówki), tylko jedna kasa otwarta, oczywiście ta bez obsługi karty, a kasjerka nie chciała się przesiąść do tej obok, gdzie terminal był; wkurzyło mnie to nieprzeciętnie, opieprzyłem ją zdrowo, złożę też skargę w PKP (ale tu pewnie nie ma co liczyć na cokolwiek, tej bandy nierobów nic nie zreformuje). Po rozmowie z Marcinem postanawiam jeszcze szybko skoczyć do odległego o jakieś 500m bankomatu, na całe szczęście się to udało, dotarłem dosłownie w ostatniej chwili, pociąg ruszył sekundę po tym jak się załadowałem do środka :))

Wyjazd mimo sporych kłopotów z pogodą drugiego dnia - bardzo udany, jak na tak krótki okres czasu zobaczyliśmy masę, zaliczając solidny kawałek gór ; dość nieoczekiwanie jechaliśmy w mocno zimowych warunkach, aż tyle śniegu pod koniec marca się nie spodziewaliśmy. Bez wątpienia to najciekawszy tegoroczny wypad!

Zdjęcia z wyjazdu


Zaliczone gminy - 7 (DUSZNIKI-ZDRÓJ, Lewin Kłodzki, KUDOWA-ZDRÓJ, KOWARY, KARPACZ, Podgórzyn, JELENIA GÓRA - miasto powiatowe + powiat grodzki)
Dane wycieczki: DST: 152.10 km AVS: 20.28 km/h ALT: 2151 m MAX: 51.90 km/h Temp:3.0 'C
Sobota, 26 marca 2011Kategoria Wypad, Treking, >100km
Wójcice - Otmuchów - Paczków - Złoty Stok - Lądek-Zdrój - Przeł. Puchaczówka (897m) - Schronisko na Śnieżniku (1215m) - [pieszo} - Śnieżnik (1425m) - Bystrzyca Kłodzka - Przeł. Spalona (811m)

Po wczorajszej dojazdowej części wyjazdu dzisiaj zaczynamy właściwą trasę po górach. Pierwsza część zdecydowanie nieprzyjemna, aż niemal do samego Złotego Stoku zmagamy się z nieprzyjemnym i mocnym wiatrem, zwiedzając po drodze ładne miasteczka Otmuchów i Paczków. Za Złotym Stokiem zaczynają się wreszcie Góry Złote, pierwszy podjazd doprowadza nas na wysokość ok. 700m, stąd zjeżdżamy do Lądka-Zdroju, gdzie na ładnym ryneczku robimy sobie postój. Na trasie do Stronia Śląskiego widać już główny cel naszego wyjazdu - czyli Śnieżnik. Za Stroniem zaczyna się podjazd na Puchaczówkę, no i przede wszystkim zaczyna się też psuć pogoda. Z początku się nie przejmowaliśmy, licząc, że to zapowiadany w prognozie minimalny deszcz "konwekcyjny", niestety strumienie wody płynące szosą w rejonie ośrodka narciarskiego Czarna Góra powodują, że zaczynamy powoli dochodzić do wniosku, że z prognozą która skłoniła nas do wypadu w ten rejon - może jednak być coś nie tak.

Na Puchaczówkę dojeżdżamy już w śnieżycy, a z przełęczy zjeżdżamy już na zupełnie boczne dróżki. Z początku to jeszcze mocno dziurawy asfalt z płatami śniegu, później już kamieniste szutrówki. Zjeżdżamy na jakieś 800m i w krzakach zostawiamy większość bagażu i z jedną sakwą na dwóch ruszamy w górę. Pierwszy początek podjazdu to ostra, niemal 200m ścianka, poniżej 8% nachylenie nie spada, są i kawałeczki po 11-12%, po mokrym żwirze i kamyczkach nie jedzie się za dobrze. Wyżej jest długi trawers, od wysokości ok. 1000m zaczyna się pojawiać coraz więcej śniegu. Kolejny raz oszukaliśmy się na prognozie, bo z zapowiadanego mrozu u góry guzik wyszło, jest koło 0'C co powoduje że z w głębszym śniegu jedzie się do niczego, coraz częściej buzują koła, gdyby był zmarznięty byłaby to inna sprawa. Powyżej 1100m staje się już jasne, że na rowerach na szczyt nie wjedziemy, coraz częściej trzeba pchać, szczególnie na bardziej nachylonych kawałkach. W ten sposób trochę jadąc, trochę pchając docieramy do schroniska na Śnieżniku (1215m), tam zatrzymujemy się na postój, jemy żurek i już na piechotę ruszamy na szczyt.

Śniegu sporo, ja miałem zwykłe adidasy, które wkrótce zupełnie przemokły (na szczęście miałem również wodoodporne skarpetki, dzięki czemu stopy były suche). Podejście dość męczące, oczywiście od Stronia Śląskiego cały czas pada śnieg, w rejonie szczytu całkiem porządny. Niemniej na Śnieżnik docieramy, nie do końca tak jak to sobie wyobrażaliśmy - ale jednak! Zjazd rowerami ze schroniska bardzo nieprzyjemny, ślisko, śniegu w międzyczasie napadało dobre 5cm, naszych śladów z podjazdu już nie widać, bardzo trzeba uważać, po drodze zaliczyłem dość malowniczą glebę. Na wysokości ok. 800m gdzie z powrotem zakładamy bagaże śnieg powoli przechodzi w deszcz; w Międzygórzu, gdzie wraca asfalt już porządnie leje. Przebieramy się więc w przeciwdeszczowe kurtki i w ulewie jedziemy do Bystrzycy Kłodzkiej. Tam chwilę pokręciliśmy się po centrum, zrobiliśmy zakupy w Biedronce i już po zmroku zaczynamy ostatni podjazd dzisiejszego dnia - na Spaloną. Deszcz ponownie zamienia się w śnieg, im wyżej, tym więcej leży go na drodze. Podjazd ciągnął się niemiłosiernie, byliśmy już mocno zmęczeni całym dzisiejszym bardzo wymagającym dniem; niemniej wizja noclegu w schronisku podtrzymywała na duchu. Przed szczytem są fragmenty bardzo śliskiej drogi, najbardziej trzeba było uważać na kawalkach źle wyprofilowanej jezdni (na ukos), Marcin który dotarł tu jakieś 20min po mnie (więcej śniegu na drodze!) nawet się tu przewrócił.

W schronisku na szczęście bardzo ciepło, więc szybko wracamy do życia, można przesuszyć sporo przemoczonych rzeczy. Parę "ciepłych" słów należy tu poświęcić gównu zwanemu new.meteo.pl - po raz ostatni dałem się nabrać na dobry i wygodny design tej strony, oraz pozory dokładności. Pomyłka była po prostu totalna - miały być jakieś minimalne opady - a był potężny wielogodzinny deszcz i śnieg, od Stronia (czyli od jakiejś 12 godziny aż do zmroku cały czas padało). U góry miał być mróz - a śnieg był rozmoczony, wiatr miał być północny, był południowy (to nam akurat pomogło) - jednym słowem precyzja po prostu żenująca, lepiej planować trasy na podstawie prostszych, mniej dokładnych serwisów - skala pomyłek jednak niższa.

Zdjęcia z wyjazdu


Zaliczone gminy - 6 (OTMUCHÓW, PACZKÓW, ZŁOTY STOK, LĄDEK-ZDRÓJ, STRONIE ŚLĄSKIE, BYSTRZYCA KŁODZKA)
Dane wycieczki: DST: 114.40 km AVS: 16.30 km/h ALT: 2198 m MAX: 52.00 km/h Temp:1.0 'C
Piątek, 25 marca 2011Kategoria Wypad, Treking
Opole - Niemodlin - Nysa - Wójcice

Na weekend zapowiedziano całkiem przyzwoitą pogodę, więc wspólnie z Marcinem postanowiliśmy to wykorzystać na wypad z góry. Z Warszawy jedziemy pociągiem do Opola, gdzie docieramy krótko przed zmierzchem, samo centrum miasta oglądamy jeszcze za dnia. Ale całą resztę dzisiejszej trasy pokonujemy już po ciemku; nieoczekiwanie jedzie się dość przyzwoicie, bo zapowiadany silny wiatr z zachodu jakoś się prognozie nie podporządkował, jest też ładnych parę stopni cieplej niż w Warszawie. Zaliczyliśmy po drodze parę gmin, dla województwa opolskiego ciekawostką są dwujęzyczne nazwy wielu miejscowości, w tym właśnie rejonie koncentrują się największe skupiska mniejszości niemieckiej; sądząc po zamalowanych niemieckich członach owych nazw (na większości tego typu znaków) - nie są tu specjalnie lubiani.

Trasa dość płaska, na krajówce nr 46 ruch umiarkowany, niestety na większej części brak pobocza co nocą przeszkadza. Nysa po ciemku wygląda całkiem malowniczo, poniemieckie miasteczka południowo-zachodniej Polski wyglądają o wiele lepiej niż w innych rejonach naszego kraju. Po krótkiej przejażdżce po centrum ruszyliśmy w stronę Otmuchowa, kawałek przed tym miastem rozbiliśmy namioty na noc przy nasypie kolejowym (jak się okazało czynnym, parę pociągów nas w nocy ze snu wyrywało)

Zdjęcia z wyjazdu


Zaliczone gminy - 8 (OPOLE - miasto wojewódzkie i powiatowe + powiat grodzki, Komprachcice, Dąbrowa, NIEMODLIN, Łambinowice, Skoroszyce, Pakosławice, NYSA - miasto powiatowe)
Dane wycieczki: DST: 92.70 km AVS: 21.98 km/h ALT: 586 m MAX: 42.20 km/h Temp:10.0 'C
Środa, 23 marca 2011Kategoria Wycieczka, Rower szosowy
Warszawa - Góra Kalwaria - Celestynów - Otwock - Warszawa

Przejażdżka do Celestynowa. Cały powrót pod wiatr, bardzo nieprzyjemny. Kiedy wreszcie przestanie tak wiać???
Dane wycieczki: DST: 82.00 km AVS: 26.17 km/h ALT: 214 m MAX: 42.20 km/h Temp:13.0 'C
Wtorek, 22 marca 2011Kategoria Wycieczka, Rower szosowy
Warszawa - Góra Kalwaria - Warka - Chynów - Pilawa - Piaseczno - Warszawa

Wypad szosowy do Warki, z powrotem przez Chynów. Niby ciepło, ale mocny wiatr powodował, że odczuwalna temperatura była dużo niższa
Dane wycieczki: DST: 96.40 km AVS: 26.41 km/h ALT: 314 m MAX: 40.70 km/h Temp:14.0 'C
Poniedziałek, 21 marca 2011Kategoria Użytkowo, Treking
Do pracy

Zmiana opon na Marathon XR przy stanie licznika 2 060km
Przebieg opon Marathon Supreme 670km
Dane wycieczki: DST: 14.50 km AVS: 22.89 km/h ALT: 52 m MAX: 36.60 km/h Temp:4.0 'C
Niedziela, 20 marca 2011Kategoria Użytkowo, Treking
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 14.50 km AVS: 24.86 km/h ALT: 48 m MAX: 38.30 km/h Temp:5.0 'C

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl