wilk
Warszawa
avatar

Informacje

  • Wszystkie kilometry: 302151.84 km
  • Km w terenie: 837.00 km (0.28%)
  • Czas na rowerze: 550d 16h 43m
  • Prędkość średnia: 22.74 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Zaprzyjaźnione strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wilk.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2012

Dystans całkowity:673.90 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:31:59
Średnia prędkość:21.07 km/h
Maksymalna prędkość:49.30 km/h
Suma podjazdów:2661 m
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:39.64 km i 1h 52m
Więcej statystyk
Poniedziałek, 31 grudnia 2012
Podsumowanie sezonu - w tym roku przejechałem 19 545,8km na co złożyły sie przebiegi poszczególnych rowerów - Scott 2 796,3km, Red Bull 10 325,5km oraz Giant Anthem 6 424km

Tym razem nieco mniej niż w ostatnich latach - czego przyczyną był znacznie większy nacisk na jazdę terenem, obie tegoroczne wyprawy miały zdecydowanie terenowy charakter. A w terenie jak wiadomo tych kilometrów wpada trochę mniej, za to taka jazda ma swój niekwestionowany urok. Do okrągłych 20 tys km troszkę zabrakło, gdyby nie poważny wypadek, który miałem w listopadzie pod Jędrzejowem - myślę że udałoby się tę granicę przekroczyć. Ale generalnie to kolejny sezon zdecydowanie na plus - dwie bardzo udane terenowe wyprawy Wyspy Kanaryjskie oraz TransAlp, obie w stylu UltraLight z minimalnym bagażem, równie udane trasy na szosie - pobiłem swój rekord trasy w BBTour aż o 8h, ponadto przejechałem długie trasy do Wilna i Berlina oraz na Hel.
Dane wycieczki: DST: 0.00 km AVS: km/h ALT: m MAX: 0.00 km/h Temp: 'C
Czwartek, 27 grudnia 2012Kategoria Treking, Wycieczka
Poświąteczna pętelka nad Wisłą z Janką. Pogoda niestety dość kiepska - odwilż na całego i dużo wody na drodze, za to dość ciepło
Dane wycieczki: DST: 33.30 km AVS: 18.50 km/h ALT: 33 m MAX: 29.80 km/h Temp:7.0 'C
Poniedziałek, 24 grudnia 2012Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy, okropna pogoda przy powrocie
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 20.86 km/h ALT: 56 m MAX: 32.30 km/h Temp:-2.0 'C
Sobota, 22 grudnia 2012Kategoria Góral, Wycieczka
Janusowy Kampinos ;)

O 10 spotykam się z Krzyśkiem na stacji metra Młociny, chwilę poczekaliśmy czy nikt się jeszcze nie pojawi (oczywiście się nie pojawił ;) - i ruszamy szosą w kierunku Truskawia. Temperatura szybko stabilizuje się na poziomie -10'C i tak było przez niemal całą wycieczkę. Na drodze do Truskawia po bokach jest trochę lodowej skorupy - więc trzeba uważać. W Truskawiu nieoczekiwanie dołącza do nas jeszcze Renifer, pokazując że są jednak w Grupie Mazowieckiej ludzie jeżdżący w każdych warunkach, zawstydzając kilka dużo młodszych osób, które wymiękły ;))

Za Truskawiem zaczyna się teren, bardzo byliśmy ciekawi jakości drogi, ale wbrew czarnym wizjom snutym przez paru formowych "ekspertów" - mocno ubity śnieg, trochę wyślizgany, ale jedzie się bez żadnych problemów, choć trzeba uważać z hamowaniem, na tym kawałku przydałyby się kolce. Warunki do jazdy - bajkowe, zaśnieżone drzewa, skrzypiący śnieg pod kołami, do tego piękne słońce. Elegancko docieramy do Palmir, spory odcinek po kocich łbach jechało się lepiej niż latem, bo śnieg niwelował nierówności drogi. Pod cmentarzem krótko zastanawiamy się nad dalszą trasą - i postanawiamy zaryzykować jazdę czerwonym szlakiem do Roztoki. Pierwszy odcinek szlaku to kilka porządnych górek, kawałkami trzeba podprowadzać - ale generalnie szlakiem jedzie się nadspodziewanie dobrze, po przejechaniu wydm już właściwie z rowerów nie zsiadamy. Pierwszy odcinek szlaku za Karczmiskiem jednak wymagający - są tylko ślady po nartach biegowych, więc musimy się przebijać po nieprzetartym śniegu, jedzie się wolno 8-9km/h - ale się jednak jedzie, duże brawa dla Renifera, który jechał na trekingu z oponami 1,6. Po paru kilometrach pojawiają się ślady po samochodach, co ułatwia nam jazdę, kręcenie nie wymaga takiego wysiłku, kolejny trudniejszy kawałek jest przed cmentarzem w Wierszach.

Tutaj pod pięknie ośnieżonym cmentarzykiem robimy postój racząc się batonikami i herbatą z termosów, odcinek do Roztoki elegancki, w większości porządnie przetarty, więc szybko nam przeleciał. W Roztoce żegnamy się z Reniferem, który musiał już jechać do domu (dzięki za wspólną trasę!), my zamiast jazdy nieprzyjemną i ruchliwą szosą do Leszna postanowiliśmy spróbować terenu - najpierw zielonym szlakiem na zachód, potem żółtym na południe. Z lata pamiętaliśmy, że są tu dosyć szerokie drogi, więc liczyliśmy że powinny być przetarte, ale okazało się że jedynie pierwszy, króciutki odcinek był łatwy; bo większość trasy to była męcząca jazda po nieco głębszym śniegu. Ale w tak cudowną pogodę jechaliśmy z chęcią, rzadko się w Polsce trafiają tak piękne zimowe dni.

Terenowy odcinek trasy (ponad 25km) kończymy w Lesznie, do Warszawy wracamy szosą; nieźle nas te 40km przeczesało, bo zdecydowanie za mało zjedliśmy na trasie, (a zimą to ważne!); 3 batoniki to nie był dobry pomysł i zaczynało już nas zasysać; do tego Krzyśka, który jechał w butach SPD w końcówce męczyły marznące stopy, ponad 6h jazdy na -10'C jednak daje zdrowo w kość. Do Warszawy docieramy już o zmierzchu, na Dźwigowej spotykamy jeszcze przypadkiem Cimana wracającego z pracy ;)

Podsumowując - bardzo udana wycieczka, wspaniała pogoda, nieczęsto można oglądać Kampinos w takich warunkach

Zdjęcia z wycieczki

Dane wycieczki: DST: 79.20 km AVS: 16.39 km/h ALT: 173 m MAX: 32.90 km/h Temp:-10.0 'C
Piątek, 21 grudnia 2012Kategoria Góral, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 21.35 km/h ALT: 60 m MAX: 32.30 km/h Temp:-12.0 'C
Czwartek, 20 grudnia 2012Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy. Zimno!
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 21.35 km/h ALT: 55 m MAX: 32.50 km/h Temp:-12.0 'C
Wtorek, 18 grudnia 2012Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.60 km AVS: 20.35 km/h ALT: 50 m MAX: 35.20 km/h Temp:-4.0 'C
Sobota, 15 grudnia 2012Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 21.35 km/h ALT: 57 m MAX: 37.10 km/h Temp:0.0 'C
Piątek, 14 grudnia 2012Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.20 km AVS: 21.21 km/h ALT: 66 m MAX: 32.50 km/h Temp:-7.0 'C
Środa, 12 grudnia 2012Kategoria >100km, >200km, Treking, Wycieczka
Zimowe Góry Świętokrzyskie

Warszawa - Warka - Radom - Wąchock - Nowa Słupia - Święty Krzyż (595m) - Kielce

W Górach Świętokrzyskich byłem już wiele razy, ale jeszcze nigdy zimą - postanowiłem więc że warto zobaczyć jak się prezentują w zimowej szacie. Dystans ponad 200km na mrozie i po górkach - to już poważniejsze wyzwanie, więc ruszam bardzo wcześnie, jeszcze nocą ok. 5.20. Trochę obawiając się stanu dróg w pagórkowatym terenie na trasę założyłem opony z kolcami, a te spowalniają o 1-2km/h. Spodziewałem się że może być zimniej, ale nie jest tak źle - temperatura trzyma -6'C.

Przed Warką zaczyna się już rozjaśniać, Pilicą płynie już trochę kry, dalej sporo leśnych odcinków, które o tej porze roku pięknie się prezentują, ze świeżym śniegiem na drzewach. Do Radomia docieram w dobrej formie, od Jastrzębiej jadąc już w lekko popadującym śniegu. Krótka rundka po centrum i na postój w cieple jadę na dworzec PKP - a tu przykra niespodzianka, znowu rozryty i zamknięty, choć gdy byłem tu ostatnio był już otwarty; idzie ten remont jak krew z nosa. Na szczęście obok był bardzo przyzwoity dworzec PKS, gdzie sobie odpoczywam odmarzając po 100km na mrozie.

Za Radomiem zaczyna się bardziej wymagająca część trasy, po 30km od Mirca już cały czas po górkach. Nadspodziewanie jedzie się bardzo fajnie, nie czuję specjalnie zmęczenia, ociepliło się do -3'C. Pogoda bardzo fajna - typowo zimowe warunki, lekko popadujący śnieg, ale jednocześnie nie na tyle mocno by utrudniać jazdę, na drogach nie zaczyna zalegać w stopniu utrudniającym jazdę. Od Pawłowa do Nowej Słupi fajne pagóreczki, widać pasmo Szczytniaka, nawet i Święty Krzyż przebłyskuje zza śnieżnych chmur. W Nowej Słupi staję w barze na hamburgera i zapiekankę, przyjemnie sobie odpocząć chwilę w cieple.

Za Nową Słupią dłuższy podjazd na ponad 400m przecinający ramię Łysej Góry, po czym po szybkim zjeździe odbijam na boczną drogę prowadzącą na Święty Krzyż. Tutaj obawiałem się poważniej o stan drogi, bo ruch jest dużo mniejszy niż na drogach wojewódzkich, pługi też za często tu nie zaglądają. I rzeczywiście droga wyraźnie trudniejsza, w śniegu, asfalt pojawia się tylko krótkimi chwilami. Do końca terenów zamieszkałych (czyli do wjazdu do parku narodowego tak na ok. 470m) jechało się jeszcze przyzwoicie; wyżej było już gorzej, a akurat w tym rejonie jest największe nachylenie 9-10%. Miałem już niewiele czasu na autobus w Kielcach, więc zacząłem się zastanawiać czy jest sens tu się ładować, bo jechało się ok. 6km/h z wielkim wysiłkiem, ale w końcu pojechałem - bo co to za trasa po Górach Świętokrzyskich bez Świętego Krzyża? ;))

Na podjeździe łapie mnie zmrok, droga od poziomu ok. 550m jest już bardziej zmrożona, więc i koła zaczęły się lepiej trzymać, więc sprawnie docieram na szczyt. Pod klasztor już nie zajeżdżałem, za to przeszedłem się kawałek pięknie ośnieżonym lasem nad pobliskie gołoborze (również pod śniegiem). Zjazd w tych warunkach oczywiście bardzo ostrożny, z reguły koło 20km/h, normalnie jechać da się dopiero na szosie wojewódzkiej do Kielc. Końcówka - to nocna jazda w stronę Kielc, zaczęło mocniej wiać, co zauważalnie wychładzało, od skrzyżowania z drogą krajową w dużym ruchu, a że pobocze było w błocie pośniegowym trzeba było jechać bliziutko mijających mnie samochodów. Na szczęście tylko do Cedzyni - bo okazało się że oddano do użytku ekspresową obwodnicę Kielc - i nią pojechał liczne tiry, ja już sprawnie wjeżdżam do zaśnieżonego miasta.

Wyjazd bardzo udany, jak na tę porę roku trasa zdecydowanie wymagająca, ale warunki trafiłem naprawdę fajne - sensowny mróz, padający przez pół trasy śnieg dodawał takiego "zimowego uroku" jeździe, ale jednocześnie za bardzo nie przeszkadzał, pozwalając na zrealizowanie celu - czyli zaliczenia Świętego Krzyża zimą.

W Warszawie jeszcze musiałem dokręcić 5km więcej niż normalnie mam z dworca, żeby usunąć z okienka tego złośliwego ANONIMOWEGO wieśniaka, który nie rozumie do czego służy Bikestats i jakieś swoje prywatne chore porachunki z rowerzystami z Elbląga załatwia w ten sposób - jak na typowego tchórza przystało oczywiście anonimowo :((

Zdjęcia z trasy

Dane wycieczki: DST: 229.50 km AVS: 21.09 km/h ALT: 1497 m MAX: 49.30 km/h Temp:-4.0 'C

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl