wilk
Warszawa
avatar

Informacje

  • Wszystkie kilometry: 302151.84 km
  • Km w terenie: 837.00 km (0.28%)
  • Czas na rowerze: 550d 16h 43m
  • Prędkość średnia: 22.74 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Zaprzyjaźnione strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wilk.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w miesiącu

Październik, 2011

Dystans całkowity:1763.20 km (w terenie 405.00 km; 22.97%)
Czas w ruchu:82:02
Średnia prędkość:21.49 km/h
Maksymalna prędkość:57.40 km/h
Suma podjazdów:9124 m
Liczba aktywności:25
Średnio na aktywność:70.53 km i 3h 16m
Więcej statystyk
Sobota, 29 października 2011Kategoria >100km, Góral, Wypad
Góry Świętokrzyskie 2

Święta Katarzyna - Łysica (612m) - Łysa Góra (595m) - Jeleniowska (533m) - Szczytniak (554m) - Gołoszyce - Nowa Słupia - Rzepin - Starachowice - Mirzec - Radom - [pociąg] - Piaseczno - Warszawa


Rano spodziewałem się nawet mrozu - ale okazało się, że pogoda od wczoraj się zmieniła - niebo zachmurzone, a co za tym dzień sporo cieplejszy - 7'C. Pierwszy odcinek - to atak na najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich czyli Łysicę. Tutaj się nie łudziłem, że da się to podjechać; na rowerze da się dotrzeć tylko kawałek za kapliczkę Św. Franciszka, wyżej są już zdecydowanie za duże kamienie by jechać, na siodełku daje się pokonać tylko nieliczne kawałki z łagodnym nachyleniem. Niemniej podejście do długich nie należy, a za szczytem Łysicy kamieni jest już o wiele mniej i niemal cały leśny odcinek najwyższym grzbietem Gór Świętokrzyskich daje się jechać. Przy kapliczce Św.Mikołaja szlak odbija w dół i ostrym zjazdem wyjeżdża się z Puszczy Jodłowej. Kawałek jadę asfaltem, następnie długi odcinek skrajem lasu, sporo małych wymagających górek (ten odcinek można skrócić szlakiem rowerowym przez Podłysicę). Szlak wylatuje na drogę pod Łysą Górę, którą już wielokrotnie pokonywałem, na szczycie pod pięknym klasztorem robię krótki popas. Zjazd do Trzcianki ostry, następnie przez Kobylą Górę docieram do pasma Jeleniowskiego, drugiego co wysokości w Górach Świętokrzyskich. Podjazd pod Jeleniowską bardzo wymagający, sporo nachyleń powyżej 10%, droga też niełatwa, ale wjeżdżalna. Podobnie wygląda podjazd na Szczytniak, z tym że ten jest łagodniejszy w pierwszej części, natomiast ok. 500m są ostre ścianki, do tego dochodzi duża ilość kamieni. Na samym Szczytniaku spotykam samotną turystkę - była to jedna z trzech osób, które dziś spotkałem na całym szlaku, jak ktoś szuka spokoju - to tu go na pewno znajdzie. Od Szczytniaka czerwony szlak jest już łatwiejszy, podjazdy łagodniejsze, droga nie taka wymagająca. W Gołkowicach kończę jazdę czerwonym szlakiem, chciałem sobie zrobić skrót do asfaltu na Nową Słupię i pojechałem kawałek niebieskim szlakiem, a ten (jak to z bocznymi często bywa) był fatalnie oznaczony, trzeba było forsować zaorane pola i głęboki rów.

Asfaltowy odcinek do Nowej Słupii jedzie się marnie - pod wiatr, a przede wszystkim daje o sobie znać głód, ze względu na brak miejsca na jedzenie cały odcinek od Świętej Katarzyny pokonałem na 2 batonikach i jednym bidonie picia, a po drodze nie było sklepów. W Nowej Słupii robię więc zasłużoną wyżerkę - i wracam asfaltem do Radomia. Z Rzepina urozmaiciłem sobie trasę niebrzydkim terenowym szlakiem rowerowym do Starachowic kończącym się nad Zalewem Lubianka; trochę na niego czasu straciłem, więc do Radomia musiałem się nieźle sprężać by wyrobić się na pociąg.

Wyjazd zdecydowanie udany, Góry Świętokrzyskie całkiem nieoczekiwanie okazały się bardzo interesującym terenem na jazdę MTB - nie jest tu wcale tak łatwo, wiele dróg jest wymagających (kamienie, duże nachylenia) a jednocześnie odcinków, gdzie trzeba pchać - niewiele. Generalnie główniejsze, najciekawsze szlaki - są dobrze oznaczone, natomiast na bocznych - to już loteria wymagająca wielu nerwów i czasu na szukanie właściwej drogi. Na co warto zwrócić uwagę - te tereny potencjalnie grożą sporym błotem, nawet teraz po wielu dniach dobrej i suchej pogody - było trochę kawałków z błotkiem, trzeba było forsować parę strumieni. Tak więc, gdyby tu jechać po dłuższych deszczowych okresach - mogłoby być mniej przyjemnie.

Zdjęcia z wyjazdu


Zaliczone gminy - 1 (Łagów)
Dane wycieczki: DST: 146.90 km AVS: 17.11 km/h ALT: 1958 m MAX: 52.30 km/h Temp:10.0 'C
Piątek, 28 października 2011Kategoria >100km, Góral, Wypad
Góry Świętokrzyskie 1

Warszawa - Piaseczno - [pociąg] - Radom - Wąchock - Bodzentyn - Góra Bukowa (484m) - Radostowa (451m) - Święta Katarzyna


Świetną jak na koniec października pogodę postanowiłem wykorzystać na krótki wypad terenowy w góry. Jako cel wybrałem Góry Świętokrzyskie, które znam dość dobrze - ale z perspektywy szosy; teraz postanowiłem zapoznać się z nimi bliżej także w wydaniu terenowym.

Rano jadę do Piaseczna, najzimniej w tym roku (zaledwie 2'C), następnie pociągiem dojeżdżam do Radomia. Stąd kieruję się szosą do Wąchocka, cały odcinek pod wiatr. W Wąchocku nad zalewem robię większy postój, w międzyczasie pogoda się zupełnie wyklarowała - jest piękne słońca i zrobiło się bardzo ciepło (14-16'C); tak więc mam problemy z zapakowaniem wszystkich rzeczy do torby podsiodłowej, bo na część ubrań, które w planach miałem wieźć na sobie - jest za gorąco. Za Wąchockiem wjeżdżam do rezerwatu Wykus drogą z charakterystycznej dla Świętokrzyskiego kostki, 2 lata temu, gdy przeprawiałem się tu szosówką - było to nie lada wyzwanie, ale na góralu idzie dość prosto. Z tej drogi po paru km odbijam na niebieski szlak przez Polanę Langiewicza, tutaj już jest wyraźnie trudniej - trzeba uważać na kamienie ukrywające się pod sporą warstwą liści. Las prezentuje się niesamowicie - piękna gra jesiennych barw w promieniach przebijającego się zza liści słońca. Po kawałku szlak wraca drogi, następnie znowu od niej odbija - i tutaj zaczęła się zabawa, bo oznaczony jest beznadziejnie, a w lesie jest cała plątanina wąskich dróżek, co chwilę są skrzyżowania. Dobrych parę razy musiałem zawracać, kawałek przebijałem się po prostu przez gęsty las na azymut do drogi, a gdy wreszcie trafiłem na szlak - to w pewnym momencie skończył się na wielkiej polanie z wykarczowanymi drzewami! Niestety tak to bywa z bocznymi szlakami, wytycza się je bez głowy, nikt tego nie używa - i po czasie po prostu zarastają. Lepiej oznaczona była Powstańcza Droga Krzyżowa - czyli nietypowa droga krzyżowa, której poszczególne stacje stanowią mogiły żołnierzy, którzy polegli za Polskę. A mogił w tym rejonie jest naprawdę wiele, ten rejon słynął z patriotycznego nastawienia mieszkańców, którzy chętnie wspierali powstańców i sami zaciągali się do ich oddziałów. W czasie II wojny światowej zapłacili za to wielką daninę krwi, bo niemieccy bandyci stosowali politykę odpowiedzialności zbiorowej - i za udane akcje oddziałów leśnych bestialsko palili całe wsie z kobietami i dziećmi. Akurat gdy tu przejeżdżałem z okazji zbliżającego się Święta Wszystkich Świętych odbywało się jakieś duże nabożeństwo patriotyczne - bo słyszałem z daleka nagłośnione słowa modlitwy (choć na samo nabożeństwo się nie natknąłem).

Jako, że niebieskim szlakiem jechać było nie sposób, a na to kluczenie straciłem mnóstwo czasu - wróciłem do drogi przez Wykus i nią dojechałem do Bodzentyna. Tutaj skręciłem na zielony szlak i rozpocząłem wspinaczkę na Bukową Górę. Co mnie zaskoczyło - szlak był przejezdny niemal w całości, jedynie na krótkim kawałeczku (zaraz po końcu asfaltu) trzeba było wprowadzić rower pod ściankę ok. 25%. Ze szlaku pięknie widać parabolę Łysicy, następnie odbija w bok w malowniczy bukowy las, po drodze mija się też Obrazik - drewnianą kapliczkę wybudowaną tu by upamiętnić mogiłę polskiego żołnierza z okresu napoleońskiego, który skonał tu wracając spod Moskwy. Na samej Bukowej Górze są fajne skałki, stąd przyjemny zjazd żółtym szlakiem doprowadza mnie do asfaltu, którym (szlakiem rowerowym) jadę do Koszarki, by wjechać na czerwony Główny Szlak Gór Świętokrzyskich. Również i tutaj jedzie się elegancko - nie jest wcale za łatwo, ale się jedzie a nie pcha. W Masłowie (do miasteczka elegancki zjazd po trawie) szlak na chwilę wraca na asfalt, podjazd pod Klonówkę dość łatwy, później przyjemny kawałek grzbietem do Diabelskiego Kamienia i bardzo ostry zjazd z Dąbrówki (na kawałku nawet musiałem sprowadzać). Równie ostry podjazd jest pod Radostową, z nachyleniem jeszcze dałoby się radę (choć dochodzi do 25%) - ale problemem jest tu droga i bardzo głębokie koleiny od traktorów, więc tu część pierwszą podjazdu trzeba podprowadzić. Na Radostową docieram już po zmierzchu, z góry jest fajny zjazd i ostra ścianka pod Wymyśloną, ale tu ściankę 20% podjechałem, bo była dobrze trzymająca koło trawa. Końcówkę jadę już nocą, szlak na tym odcinku nieciekawy prowadzi skrajem pola i dociera do asfaltu przed Przełęczą Krajeńską, z której zjeżdżam do Św. Katarzyny, gdzie nocuję w przyzwoitym schronisku młodzieżowym.

Zdjęcia z wyjazdu

Śladu GPS niestety brak, odbiornik mi go nie zarejestrował
Dane wycieczki: DST: 117.50 km AVS: 17.89 km/h ALT: 1585 m MAX: 57.40 km/h Temp:12.0 'C
Czwartek, 27 października 2011Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 22.39 km/h ALT: 51 m MAX: 37.20 km/h Temp:9.0 'C
Środa, 26 października 2011Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 23.54 km/h ALT: 53 m MAX: 39.30 km/h Temp:9.0 'C
Wtorek, 25 października 2011Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 22.95 km/h ALT: 49 m MAX: 37.70 km/h Temp:8.0 'C
Niedziela, 23 października 2011Kategoria Rower szosowy, Wycieczka
Nadwiślańska przejażdżka szosowa
Dane wycieczki: DST: 45.60 km AVS: 27.09 km/h ALT: 62 m MAX: 40.80 km/h Temp:7.0 'C
Sobota, 22 października 2011Kategoria Rower szosowy, Wycieczka
Warszawa - Piaseczno - Grójec - Tarczyn - Warszawa

Przejażdżka szosowa, nadspodziewanie dobra pogoda i dość ciepło

Zapraszam na relację i zdjęcia z mojej sierpniowej wyprawy w Alpy
Dane wycieczki: DST: 86.00 km AVS: 27.59 km/h ALT: 231 m MAX: 41.70 km/h Temp:11.0 'C
Środa, 19 października 2011Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.60 km AVS: 21.27 km/h ALT: 44 m MAX: 37.70 km/h Temp:8.0 'C
Wtorek, 18 października 2011Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 22.95 km/h ALT: 50 m MAX: 34.90 km/h Temp:8.0 'C
Poniedziałek, 17 października 2011Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.20 km AVS: 24.00 km/h ALT: 52 m MAX: 48.00 km/h Temp:6.0 'C

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl