wilk
Warszawa
avatar

Informacje

  • Wszystkie kilometry: 320328.34 km
  • Km w terenie: 837.00 km (0.26%)
  • Czas na rowerze: 583d 04h 04m
  • Prędkość średnia: 22.78 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Zaprzyjaźnione strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wilk.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Sobota, 4 czerwca 2011Kategoria >100km, Treking, Wypad
Karkonosze 3

III dzień – Vitovka – Vitkov – Bruntal – Karlova Studanka – Pradziad (1491m) – Cervenohorskie Sedlo (1013m) – Jesenik – Javornik – [PL] – Złoty Stok – Kłodzko
(170,1 – 19,6 – 67 – 2610)

Pogodę dalej mamy aż za dobrą (grzeje mocno!), pierwsze kilometry to dalej malownicze Morawy i liczne pagóreczki, przejeżdżamy nad ciągiem jezior zaporowych, w okolicach samej tamy (z dobre 30m!) jest długi odcinek bruku. Już lekko zmęczeni upałem docieramy do Bruntala, tam robimy zakupy i krótki postój, lody i zimne jogurty to produkty obowiązkowe! Za Bruntalem Pradziada widać już wyraźnie (charakterystyczna 150m wieża telewizyjna), zaczyna się podjazd do Karlovej Studanki, częściowo w lesie, niestety po marniutkim (szczególnie jak na Czechy) asfalcie. W Studance krótki postój na którym analizujemy dokładnie mapy, zarówno papierowe jak i GPS – i postanawiamy zaryzykować zjazd ze szczytu na Cervenohorskie Sedlo.

W tym celu niestety na szczyt musimy się pchać z całym bagażem. Zaraz na starcie wyprzedzam kolarza na szosówce, któremu to bardzo zadziałało na ambicję. Szybko zaczął mnie gonić, później wyprzedzać – co spowodowało, że zniesmaczony taką postawą (co to za walka szosowca z sakwiarzem) postanowiłem dać mu nauczkę i też docisnąłem. Jednym słowem cały podjazd zamiast spokojnej jazdy z odpoczynkiem w rejonie parkingu przerodził się w swoisty wyścig bez chwili przerwy; koleś to zostawał w tyle, to znowu odrabiał; siadał na ostrzejszych kawałkach, przyspieszał na łagodniejszych. W samej końcówce odsadziłem go na 14% ściance i gdy już się nawet nie oglądałem, ten skubaniec na króciutkim odcinku w dół mnie dogonił i zaczął finiszować :)) Musiałem więc rozpocząć finisz i ja, na szczyt dojechałem nieźle wyżyłowany, z palącymi udami, ale gościa o rower wyprzedziłem, dbając o honor polskiego sakwiarstwa :))

Po paru minutach dojechał i Marcin, chwilkę posiedzieliśmy na szczycie i ruszyliśmy w dół. Pierwszy odcinek zjazdu to asfalt, więc myśleliśmy że zjazd na tą stronę góry był strzałem w 10 – ale od wysokości 1300m zaczął się terenowy szlak z kamieniami, na którym obładowanymi rowerami nie jechało się wybitnie, szczególnie na kilku ostrych, ponad 10% zjazdach. Ale trasa widokowo była piękna, z długich trawersów mieliśmy wspaniałe i szerokie widoki na masyw Jeseników, rowerzystów na trasie nie brakowało, Czechy pod tym względem bija nas na głowę, podobnie jak w ilości ciekawych tras rowerowych. Na ok. kilometrowym kawałku jechaliśmy tez pod górę, fragmentami bardzo ostrą. Sumarycznie czasowo pewnie trochę szybciej byłoby drogą asfaltową przez Vidly, ale nie żałowaliśmy tej decyzji, bo piękna trasa zrekompensowała nam w pełni włożony wysiłek.

Końcówka dzisiejszego dnia – to jazda w stronę polskiej granicy, parę mniejszych górek trzeba było jeszcze zaliczyć, początkowo mieliśmy jechać przez przeł. Lądecką, ale w czasie odpoczynku w pięknym Javorniku (wspaniały zamek na górze) decydujemy się jechać przez Kłodzko. Droga mimo, że główniejsza obfitowała w sporo górek, co pod koniec tego morderczego dnia (170km i aż 2600m podjazdów!) już mocno nas zmęczyło. W Kłodzku oglądamy piękne centrum, nabieramy wody na stacji i kierujemy się za miasto, miejscówkę znajdujemy na jego przedmieściach – na łące, niedaleko od drogi na Kudowę.

Zdjęcia z wyjazdu


Zaliczone gminy - 2 (Kłodzko - wieś, KŁODZKO - miasto powiatowe)
Dane wycieczki: DST: 170.10 km AVS: 19.59 km/h ALT: 2610 m MAX: 67.00 km/h Temp:29.0 'C
Piątek, 3 czerwca 2011Kategoria >100km, Treking, Wypad
Karkonosze 2

II dzień – Sutovo – Vrutky – Martinske Hole (1435m) – Żylina – [CZ] – Valaskie Mezirici – Odry – Vitovka

W nocy mieliśmy porządną burzę, ale rano pogoda jest świetna, od wczoraj utrzymuje się za to silny, głownie północny wiatr. Pod jego wpływem postanawiamy zmienić planowaną trasę – i zamiast jechać przez południe Czech (okolice Brna), wybrać się raczej na północ, ale za to z wypadem na Pradziada. We Vrutkach udało nam się zostawić bagaże na położonym pod koniec miasteczka kempingu, na ciężki podjazd pod Martinske Hole ruszamy więc na lekko. Podjazd bardzo długi, ale idzie nam dość sprawnie, do małego ośrodka narciarskiego na ok. 1250m prowadzi dobry asfalt, wyżej już mocno dziurawy – a właśnie u góry podjazd jest najostrzejszy, choć nie tak ostry jak na profilu, którym dysponowaliśmy, tutaj jest profil sporządzony przeze mnie na podstawie GPS.

Po krótkim odpoczynku i fotkach na szczycie zjeżdżamy w dół, zabieramy bagaży i ruszamy do Zyliny. Ten kawałek ładny widokowo, niestety ruch na drodze potężny, a na sporym kawałku w naszym kierunku jazdy jest wąziutki pas, samochody albo jada za nami w korku, albo wyprzedzają na gazetę. Tak więc do Żyliny docieramy z dużą ulgą, tu zjeżdżamy na boczna droge do Bytcy. W tym miasteczku robimy większe zakupy i odpoczynek, dalej czeka nas długi podjazd w stronę czeskiej granicy. Dał nam w kość bardziej niż Martinske Hole, szczególnie mocno doskwierał upał i powietrze tak gęste, że przysłowiową siekierę można było zawiesić. Po stronie czeskiej już głównie w dół, trochę się tez ochłodziło, więc do Valaskie Mezirici jedzie się elegancko. Po kolejnym postoju okazuje się, że w kole Marcina schodzi powietrze, jako że dompowywanie starczyło na krótko – trzeba było zmienić dętkę. Końcówka dnia to wreszcie jazda spokojnymi i malowniczymi czeskimi bocznymi drogami, teren też typowo czeski – czyli liczne małe pagóreczki. Docieramy w rejon źródeł Odry (niebrzydkie jeziorka), nocujemy na polu kawałek za miejscowością Vitovka.

Zdjęcia z wyjazdu

Dane wycieczki: DST: 182.30 km AVS: 21.12 km/h ALT: 2236 m MAX: 56.00 km/h Temp:27.0 'C
Czwartek, 2 czerwca 2011Kategoria >100km, Treking, Wypad
Karkonosze 1

I dzień – Kraków – Myślenice – Skomielna – Chyżne – [SK] – Dolny Kubin – Sutovo

Parę wolnych dni postanowiliśmy z Marcinem wykorzystać na bardzo intensywny, typowo górski wyjazd rowerowy. Prognozy pogody na czwartek nie były optymistyczne, niektóre zapowiadały nawet 20mm deszczu – ale postanowiliśmy zaryzykować. Wcześnie rano ruszamy IR do Krakowa, na miejscu jesteśmy przed 11. Krótka wizyta w pięknym centrum Grodu Kraka – i wjeżdżamy na zakopiankę kierując się w stronę gór. Po drodze zaliczamy kilka gmin położonych w rejonie tej drogi, trasa mocno pagórkowata, ale jedzie się dość dobrze, bo nie jest tak gorąco jak przez ostatnie dni. Niestety na podjeździe do Skomielnej zaczyna padać, więc przebieramy się w stroje przeciwdeszczowy, momentami padało całkiem mocno, a widoczność mieliśmy mocno ograniczoną.

Ale wkrótce okazało się, że warto było zaryzykować wyjazd przy takich prognozach, już po zjeździe z zakopianki na Chyżne (znacznie zmalał ruch) – pogoda się uspokoiła, było pochmurno, ale nie padało, deszczowe chmury utrzymywały się nad wyższymi partiami gór. Na zjeździe do Jabłonki nawet wyszło słońce, wiatr mieliśmy w plecy – więc zaczęła się bardzo elegancka jazda, tym bardziej, że większość drogi do Kubina jest w dół Oravy. Trasę urozmaicił nam pięknie ulokowany na ostrej skale Oravski Hrad. Końcówka trasy z mocnym wiatrem w plecy, ale szosa od wjazdu na drogę nr 18 z Popradu zrobiła się bardzo ruchliwa. Mieliśmy dojechać aż do Vrutek, ale że okolica w rejonie Martina wydawała się bardziej zurbanizowana i mogłyby być problemy z rozbiciem namiotu – postanowiliśmy przenocować ok. 15km wcześniej w rejonie wioski Sutovo

Zdjęcia z wyjazdu


Zaliczone gminy - 2 (Spytkowice, Jabłonka)
Dane wycieczki: DST: 187.10 km AVS: 23.68 km/h ALT: 1678 m MAX: 57.00 km/h Temp:19.0 'C
Środa, 1 czerwca 2011Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 15.30 km AVS: 23.54 km/h ALT: 39 m MAX: 35.70 km/h Temp:30.0 'C
Wtorek, 31 maja 2011Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 17.00 km AVS: 22.67 km/h ALT: 42 m MAX: 38.00 km/h Temp:28.0 'C
Poniedziałek, 30 maja 2011Kategoria Treking, Użytkowo
Do pracy
Dane wycieczki: DST: 16.10 km AVS: 24.15 km/h ALT: 52 m MAX: 37.10 km/h Temp:24.0 'C
Niedziela, 29 maja 2011Kategoria Rower szosowy, Wycieczka
Warszawa - Zielonka - Marki - Nieporęt - Warszawa

Przejażdżka nad Zalew Zegrzyński z Marcinem
Dane wycieczki: DST: 82.20 km AVS: 20.99 km/h ALT: 187 m MAX: 52.10 km/h Temp:23.0 'C
Sobota, 28 maja 2011Kategoria Rower szosowy, Wycieczka
Powrót z dworca
Dane wycieczki: DST: 11.40 km AVS: 24.43 km/h ALT: 23 m MAX: 41.00 km/h Temp:18.0 'C
Czwartek, 26 maja 2011Kategoria >100km, >200km, >300km, Rower szosowy, Wycieczka, >500km
Via Baltica

Warszawa - Węgrów - Wysokie Maz. - Tykocin - Augustów - Suwałki - [LT] - Kowno - Poniewież - [LV] - Bauska - Ryga

Podczas niedawnego wypadu do Białegostoku zacząłem się zastanawiać nad projektem bardzo długiej jednorazowej trasy - aż do samej Rygi. Jako, że szybko po tej trasie trafiła się dobra pogoda - postanowiłem ruszyć.

Startuje z Warszawy o godzinie 8, a jako że powrotny autokar z Rygi mam o 16 - na trasie trzeba będzie ściśle pilnować czasu. Początek - to ta sama trasa co przed paru dniami do Białegostoku, jadąc mostem na Bugu w rejonie Nuru trochę się nadrabia, ale odpada konieczność jazdy 40km ekspresówką. Warunki eleganckie - wieje co prawda łagodniej niż wtedy, ale jednak w plecy, do tego jest sporo chłodniej - 22-24'C a to idealne warunki na rower. Tym razem nie kombinowałem z torbami, z bólem serca (aż wstyd patrzeć na taką szosówkę :) założyłem po prostu lekki bagażnik, na to worek z rzeczami - i nie było z tym problemów, nie musiałem tracić czasu na trasie na ciągłe poprawianie bagażu.

Po drodze zaliczałem też sporo gmin, nieźle się ułożyło, że większość urzędów była tuż przy mojej trasie, nie wymagało to kołowania i tracenia czasu. Odpoczywam dłużej w Czyżewie (to najmłodsze miasto w Polsce, prawa miejskie uzyskało w 2011; na wielu tablicach funkcjonuje jeszcze pod starą nazwą Czyżew-Osada), kawałek do Tykocina dość nudny, dalej zaczynają się już ładniejsze od mazowieckich widoki, do tego droga bardzo urozmaicona, choć nie w ten sposób którego oczekiwałem - długie odcinki trasy Tykocin-Knyszyn są w remoncie, parę kilometrów trzeba było przejechać po szutrze. Za Knyszynem jest już w miarę OK, trochę górek, bardzo zielono, trochę pagórków, tereny pomiędzy Biebrzą a Narwią z pewnością można zaliczyć do atrakcyjnych. Na polską część Via Baltica wjeżdżam w Korycinie, ruch na szczęście jest mniejszy niż się obawiałem, za to nie ma pobocza na które liczyłem, pojawi się dopiero po kilkunastu km.

Kolejny postój robię w Suchowoli w ładnym parku z dużą ilością fontann. Na dalszym odcinku zdecydowanie się wypłaszcza, na chwilkę wjeżdżam do Biebrzańskiego Parku Narodowego. Przed Augustowem są pierwsze jeziora, sam Augustów położony jest bardzo malowniczo, niestety dochodzi tu droga z Pułtuska i Ostrołęki, z której korzysta masa tirów jadących do Pribałtyki. Tak więc na odcinku do Budziska ruch rośnie, bardzo pomaga obecność pobocza; tym bardziej że zapada już zmrok. W Suwałkach zatrzymuję się na obiad w pizzeri, jako że było przed 22 - wydawali już tylko na wynos, ale można było skorzystać z ogródka i rozstawionych tam stołów, choć trzeba było jeść rękami (co w przypadku akurat pizzy wiele nie przeszkadza). Kawałek przed granicą bardziej pagórkowaty, wjeżdża się tu na ok. 240m; już na Litwie szybko zaczynają się zjazdy na poziom ok. 100m.

Główna droga omija Mariampol i Kalvariję, ja wybrałem starą drogę prowadzącą przez centra tych miast, co było strzałem w dziesiątkę, bo ruch na tej drodze był żaden, a asfalt elegancki. Krótko po przekroczeniu granicy patrząc na GPS orientuję się, że na Litwie jest czas przesunięty o godzinę do przodu w stosunku do polskiego; planując trasę na śmierć o tym zapomniałem - a to oznaczało że mój autobus odjeżdża o godzinę wcześniej niż zakładałem, a jako że w Augustowie i Suwałkach straciłem masę czasu - oznaczało, że mam już niewiele czasu w zapasie. Analizując na GPS trasę orientuję się że lepiej będzie jechać przez Poniewież (a nie jak zakładałem przez Kiejdany i Szawle), dzięki temu mogłem zyskać niemal 20km co dałoby mi więcej luzu czasowego na trasie.

Kowno tuż przed świtem wyglądało bardzo fajnie - oświetlony Niemen i Starówka widoczne z szybkiego zjazdu nad poziom rzeki robiły spore wrażenie. Miasto opuszczam autostradą na Kłajpedę, przejechałem nią ok. 15km - odbijając następnie na Poniewież. Decyzja była dobra, bo droga okazała się nadspodziewanie pusta, było pobocze, a dobry asfalt niemal cały czas (a to na bardzo długiej trasie kluczowa sprawa; nic tak nie wkurza jak dziury wybijające z rytmu, dające popalić siedzeniu itd.). Koło 8 rano docieram do Poniewieża (w 24h godz zegarowe przejechałem 550km), tam robię zakupy w sklepie i jem śniadanie (każdemu polecam świetne litewskie ciemne chleby). Od Poniewieża zaczęło mocniej wiać w plecy, więc tempo jazdy wzrosło, często dawało się utrzymywać 30km/h na długich kawałkach, dzięki temu zyskałem więcej czasu na postoje, bo odczuwałem już znużenie takim ogromnym dystansem. Krajobrazy na kolana nie rzucały, generalnie w tym rejonie Litwy jest bardzo zielono i płasko. Po ok. 620km wjeżdżam na Łotwę, tutaj trasę urozmaicają częste szpalery z drzew, do tego więcej jest wiosek przy drodze, przejeżdżam tez przez dwa większe miasta - Bauskę i Iecavę (tu spory objazd). Końcówka niestety marniutka, zgodnie z prognozami zepsuła się pogoda i zaczęło padać, do tego ostatnie 20km drogi przed Rygą jest w bardzo marnym stanie, kupa dziur, a ruch przed stolicą Łotwy duży.

W samej Rydze duże wrażenie robi bardzo szeroka Dźwina, miasto niebrzydkie, niestety nie miałem za wiele czasu i byłem zdecydowanie za bardzo zmęczony na dokładniejsze zwiedzanie. Na dworzec autobusowy docieram parę minut po 15, zjadłem obiad w barze, kupiłem jedzenie na powrót i rozkręciłem rower na transport autobusem. Z załadunkiem roweru nie było problemów, musiałem tylko dopłacić 2 łaty (ok. 12zł); także i w czasie przesiadki w Wilnie kierowcy nie mieli zastrzeżeń. Jako ciekawostkę warto podać, że cała trasa zajęła mi rowerem 31h, natomiast autokarem wracałem przez ok 14h, więc był szybszy ode mnie ledwo dwa razy :))

Wyjazd bardzo udany, sensownie zaplanowany i zrealizowany, takie przelotowe trasy na kilkaset kilometrów w jedną stronę - to jest coś co motywuje do jazdy, coś co wyzwala energię potrzebną do ukończenia takiej trasy. Można oczywiście sobie przejechać tyle samo na pętlach koło domu, wracając na obiad, czy sen - ale to już nie jest to samo, nie ta satysfakcja, nie ta motywacja.

Zdjęcia z komórki


Zaliczone gminy - 12 (Krypno, KNYSZYN, Jasionówka, Korycin, SUCHOWOLA, Sztabin, Augustów - wieś, AUGUSTÓW - miasto powiatowe, Nowinka, Suwałki -wieś, SUWAŁKI - miasto powiatowe + powiat grodzki, Szypliszki)
Dane wycieczki: DST: 705.10 km AVS: 27.31 km/h ALT: 1845 m MAX: 52.10 km/h Temp:20.0 'C
Środa, 25 maja 2011Kategoria Rower szosowy, Użytkowo
Do sklepu
Dane wycieczki: DST: 6.10 km AVS: 24.40 km/h ALT: 18 m MAX: 36.80 km/h Temp:20.0 'C

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl