Sobota, 26 października 2013Kategoria Użytkowo, Rower szosowy
Po mieście
Dane wycieczki:
DST: 21.20 km AVS: 24.46 km/h
ALT: 50 m MAX: 35.30 km/h
Temp:14.0 'C
Piątek, 25 października 2013Kategoria Użytkowo, Rower szosowy
Po mieście
Dane wycieczki:
DST: 15.20 km AVS: 24.00 km/h
ALT: 39 m MAX: 33.20 km/h
Temp:13.0 'C
Czwartek, 24 października 2013Kategoria Użytkowo, Rower szosowy
Po mieście
Dane wycieczki:
DST: 15.30 km AVS: 23.54 km/h
ALT: 29 m MAX: 34.20 km/h
Temp:13.0 'C
Środa, 23 października 2013Kategoria Użytkowo, Rower szosowy
Po mieście
Dane wycieczki:
DST: 15.20 km AVS: 25.33 km/h
ALT: 43 m MAX: 42.10 km/h
Temp:15.0 'C
Wtorek, 22 października 2013Kategoria >100km, Rower szosowy, Wycieczka
Dłuższa pętla do Mińska Mazowieckiego, wróciła piękna pogoda, jechało się z przyjemnością. Aż dwa razy udało mi się przekroczyć 70km/h - najpierw na zjeździe z Góry Kalwarii za ciężarówką, drugi raz na prostej za Mińskiem za cysterną. Niebezpieczna zabawa - ale za to jaka frajda ;)
Dane wycieczki:
DST: 104.60 km AVS: 28.14 km/h
ALT: 293 m MAX: 71.00 km/h
Temp:17.0 'C
Poniedziałek, 21 października 2013Kategoria Rower szosowy, Wycieczka
Krótka pętla nad Wisłą, przez Gassy. Kiepska pogoda, pod koniec już padało, na szczęście zdążyłem wrócić do domy tuż przed solidną ulewą
Dane wycieczki:
DST: 42.10 km AVS: 24.52 km/h
ALT: 69 m MAX: 50.80 km/h
Temp:16.0 'C
Niedziela, 20 października 2013Kategoria >100km, Rower szosowy, Wypad
Zachodnia Małopolska - dzień 4
Spodziewałem się w nocy mrozu - a tymczasem było w miarę ciepło 2-3 stopnie, a rano już na tyle ciepło, że po paru kilometrach przebrałem się w krótkie spodenki. Dzisiaj trasa jak marzenie, pogoda bajkowa, słońce i ponad 20 stopni - jadę w stronę Krakowa, więc więcej w dół, do tego głównie z wiatrem w plecy, więc kilometry leciały błyskawicznie - na umówione spotkanie z rowerzystami z Krakowa dojechałem z wyprzedzeniem. W Stróży spotykam się z Furmanem, Workiem Foliowym oraz Markiem. Już wspólnie kontynuujemy jazdę po podkrakowskie gminy Siepraw i Świątniki Górne zaliczając po drodze sporo solidnych podjazdów; ale przy takiej pogodzie, tak rzadkiej o tej porze roku jechało się świetnie. Ze Świątnik zjeżdżamy na Skawinę, Wisłę przekraczamy promem Kopanka; tutaj żegnamy się - chłopaki jadą do Krakowa, ja jeszcze zaliczam kilka gmin za zachód od miasta; dzięki za wspólną trasę! Do Krakowa wjeżdżam przed zmierzchem od strony Balic, na dworcu okazało się, że nieźle się załatwiłem - na ostatni TLK nie było już biletów i musiałem jechać o godzinę późniejszym i dwa razy droższym ekspresem, niestety za głupotę trzeba płacić, bilet należało kupić wcześniej, a podejrzewałem, że w niedzielę mogą być z tym problemy.
Ale generalnie - wyjazd bardzo udany, piękne widokowo drogi, piękna pogoda, pomimo wymagającej trasy świetnie się jechało; tegoroczny apetyt na jazdę po takich wypadach może tylko jeszcze wzrosnąć; szkoda że to już pewnie ostatnie pogodowe okienko, do tego niedługo zmiana czasu i ciemno będzie już po 16.
Zdjęcia z wyjazdu
Zaliczone gminy - 8 (Lipnica Wielka, Niedźwiedź, Siepraw, ŚWIĄTNIKI GÓRNE, SKAWINA, Czernichów, Liszki, Zabierzów)
Spodziewałem się w nocy mrozu - a tymczasem było w miarę ciepło 2-3 stopnie, a rano już na tyle ciepło, że po paru kilometrach przebrałem się w krótkie spodenki. Dzisiaj trasa jak marzenie, pogoda bajkowa, słońce i ponad 20 stopni - jadę w stronę Krakowa, więc więcej w dół, do tego głównie z wiatrem w plecy, więc kilometry leciały błyskawicznie - na umówione spotkanie z rowerzystami z Krakowa dojechałem z wyprzedzeniem. W Stróży spotykam się z Furmanem, Workiem Foliowym oraz Markiem. Już wspólnie kontynuujemy jazdę po podkrakowskie gminy Siepraw i Świątniki Górne zaliczając po drodze sporo solidnych podjazdów; ale przy takiej pogodzie, tak rzadkiej o tej porze roku jechało się świetnie. Ze Świątnik zjeżdżamy na Skawinę, Wisłę przekraczamy promem Kopanka; tutaj żegnamy się - chłopaki jadą do Krakowa, ja jeszcze zaliczam kilka gmin za zachód od miasta; dzięki za wspólną trasę! Do Krakowa wjeżdżam przed zmierzchem od strony Balic, na dworcu okazało się, że nieźle się załatwiłem - na ostatni TLK nie było już biletów i musiałem jechać o godzinę późniejszym i dwa razy droższym ekspresem, niestety za głupotę trzeba płacić, bilet należało kupić wcześniej, a podejrzewałem, że w niedzielę mogą być z tym problemy.
Ale generalnie - wyjazd bardzo udany, piękne widokowo drogi, piękna pogoda, pomimo wymagającej trasy świetnie się jechało; tegoroczny apetyt na jazdę po takich wypadach może tylko jeszcze wzrosnąć; szkoda że to już pewnie ostatnie pogodowe okienko, do tego niedługo zmiana czasu i ciemno będzie już po 16.
Zdjęcia z wyjazdu
Zaliczone gminy - 8 (Lipnica Wielka, Niedźwiedź, Siepraw, ŚWIĄTNIKI GÓRNE, SKAWINA, Czernichów, Liszki, Zabierzów)
Dane wycieczki:
DST: 155.30 km AVS: 24.39 km/h
ALT: 976 m MAX: 64.00 km/h
Temp:19.0 'C
Sobota, 19 października 2013Kategoria >100km, Rower szosowy, Wypad
Zachodnia Małopolska - dzień 3
Ruszam na trasę przed 9, dużo mgieł, przez pierwsze 20-30km widoczność często nie przekraczała 50m, zimno, 2-3 stopnie powyżej zera - ale to wróżyło dobrą pogodę w ciągu dnia. I rzeczywiście - mgły szybko się rozeszły i wyszło piękne słońce, ocieplające powietrze tak, że wkrótce mogłem jechać w krótkich spodenkach i letniej bluzie. A dzisiaj czekał na mnie najciekawszy dzień wyjazdu, mnóstwo górek. Zgodnie z moimi przewidywaniami - sporo cięższe od właściwych gór okazały się przedgórza w rejonie Wadowic i Sułkowic, co rusz jechało się tu po 50-100m w górę, by zaraz wrócić na poziom z którego się zaczynało. Zaliczyłem Kalwarię Zebrzydowską, z Sułkowic wjechałem na przełęcz Sanguszki (480m), z tej zjechałem w stronę Lanckorony, a by dostać się do samego malowniczo położonego miasteczka trzeba było pokonać zabójczą 16% ściankę. Na kameralnym ryneczku krótki odpoczynek i ruszam w stronę Suchej, po drodze zorientowałem się że nie mam zaliczonych Wadowic, czego nie uwzględniłem przy planowaniu trasy, więc musiałem nadrobić aż 20km. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - gdy ostatni raz tu byłem całe miasto było rozpirzone, teraz centrum jest elegancko odnowione, zrobiłem sobie postój na placu przed wadowicką bazyliką, tak ważnym miejscem dla przyszłego Jana Pawła II; a pogoda była taka że aż się ruszać nie chciało - temperatura przekraczała 20 stopni! Ale jako że góry czekały za długo się nie zasiedziałem i ruszyłem na Suchą i Maków, tam bocznymi drogami na Tokarnię i Jordanów i kilka kolejnych ostrych ścian. Bardzo in plus zaskoczyły mnie tutejsze drogi, widać że województwo jest dobrze zarządzane, bo aż się roi od nowiutkich, gładkich szos, po których jazda jest czystą przyjemnością. W Jordanowie złapał mnie zmierzch i ostatni podjazd w stronę Zubrzycy jechałem już nocą; góra nieźle mnie zaskoczyła, myślałem że będzie to taka niższa wersja Krowiarek, a tymczasem podjazd okazał się dużo cięższy, w końcówce były dwie bardzo ostre ściany po 15-16%, na tej ostatniej tuż przed wypłaszczeniem jeszcze uderzył we mnie silny przeciwny wiatr, tak więc wjechałem już na ostatnich nogach. Z przełęczy już elegancko w dół do Jabłonki, tam zakupy i kawałek dalej nocleg w lesie.
Zdjęcia z wyjazdu
Zaliczone gminy - 16 (Spytkowice, Brzeźnica, Tomice, KALWARIA ZEBRZYDOWSKA, Lanckorona, SUŁKOWICE, Budzów, Stryszów, Mucharz, WADOWICE - miasto powiatowe, Zembrzyce, SUCHA BESKIDZKA - miasto powiatowe, MAKÓW PODHALAŃSKI, Tokarnia, JORDANÓW, Bystra-Sidzina)
Ruszam na trasę przed 9, dużo mgieł, przez pierwsze 20-30km widoczność często nie przekraczała 50m, zimno, 2-3 stopnie powyżej zera - ale to wróżyło dobrą pogodę w ciągu dnia. I rzeczywiście - mgły szybko się rozeszły i wyszło piękne słońce, ocieplające powietrze tak, że wkrótce mogłem jechać w krótkich spodenkach i letniej bluzie. A dzisiaj czekał na mnie najciekawszy dzień wyjazdu, mnóstwo górek. Zgodnie z moimi przewidywaniami - sporo cięższe od właściwych gór okazały się przedgórza w rejonie Wadowic i Sułkowic, co rusz jechało się tu po 50-100m w górę, by zaraz wrócić na poziom z którego się zaczynało. Zaliczyłem Kalwarię Zebrzydowską, z Sułkowic wjechałem na przełęcz Sanguszki (480m), z tej zjechałem w stronę Lanckorony, a by dostać się do samego malowniczo położonego miasteczka trzeba było pokonać zabójczą 16% ściankę. Na kameralnym ryneczku krótki odpoczynek i ruszam w stronę Suchej, po drodze zorientowałem się że nie mam zaliczonych Wadowic, czego nie uwzględniłem przy planowaniu trasy, więc musiałem nadrobić aż 20km. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - gdy ostatni raz tu byłem całe miasto było rozpirzone, teraz centrum jest elegancko odnowione, zrobiłem sobie postój na placu przed wadowicką bazyliką, tak ważnym miejscem dla przyszłego Jana Pawła II; a pogoda była taka że aż się ruszać nie chciało - temperatura przekraczała 20 stopni! Ale jako że góry czekały za długo się nie zasiedziałem i ruszyłem na Suchą i Maków, tam bocznymi drogami na Tokarnię i Jordanów i kilka kolejnych ostrych ścian. Bardzo in plus zaskoczyły mnie tutejsze drogi, widać że województwo jest dobrze zarządzane, bo aż się roi od nowiutkich, gładkich szos, po których jazda jest czystą przyjemnością. W Jordanowie złapał mnie zmierzch i ostatni podjazd w stronę Zubrzycy jechałem już nocą; góra nieźle mnie zaskoczyła, myślałem że będzie to taka niższa wersja Krowiarek, a tymczasem podjazd okazał się dużo cięższy, w końcówce były dwie bardzo ostre ściany po 15-16%, na tej ostatniej tuż przed wypłaszczeniem jeszcze uderzył we mnie silny przeciwny wiatr, tak więc wjechałem już na ostatnich nogach. Z przełęczy już elegancko w dół do Jabłonki, tam zakupy i kawałek dalej nocleg w lesie.
Zdjęcia z wyjazdu
Zaliczone gminy - 16 (Spytkowice, Brzeźnica, Tomice, KALWARIA ZEBRZYDOWSKA, Lanckorona, SUŁKOWICE, Budzów, Stryszów, Mucharz, WADOWICE - miasto powiatowe, Zembrzyce, SUCHA BESKIDZKA - miasto powiatowe, MAKÓW PODHALAŃSKI, Tokarnia, JORDANÓW, Bystra-Sidzina)
Dane wycieczki:
DST: 191.70 km AVS: 21.03 km/h
ALT: 2683 m MAX: 67.80 km/h
Temp:11.0 'C
Piątek, 18 października 2013Kategoria >100km, Rower szosowy, Wypad
Zachodnia Małopolska - dzień 2
Rano niestety zupełna zmiana pogody, pada deszcz i dość mocno wieje z zachodu. Ale znałem prognozy na ten dzień, więc byłem przygotowany na to, że ten dzień do łatwych nie będzie należał, dlatego też ok. 30km przejechałem wczoraj w nocy, by dziś mieć nieco krótszy dystans. Początek mocno pagórkowaty - rejon Olkusza i Krzeszowic obfituje w liczne górki, to najwyższy rejon Jury, sporo górek ma ponad 400m. Nieco wypłaszcza się za Alwernią, przestaje też padać - ale tu z kolei daje się we znaki wiatr, bo jadę równo na zachód, dalej jest zimno,. Jakoś przemordowałem się do Oświęcimia, stamtąd było już łatwiej, nie mniej odcinek za Kętami dał mi popalić, znowu góreczek było tu bez liku. Dzisiaj nocowałem u Ttin i Camellusa z forum, którzy mieszkają w Jankowicach, 5km od Zatora, gdzie wyjechał po mnie Camellus. A nocleg pod dachem po kiepskim pogodowo dniu przydał mi się jak znalazł, tym bardziej, że okazało się że w nocy był przymrozek; dzięki za miłe przyjęcie!
Zdjęcia z wyjazdu
Zaliczone gminy - 13 (Bolesław, BUKOWNO, KRZESZOWICE, ALWERNIA, LIBIĄŻ, CHEŁMEK, Oświęcim-wieś, OŚWIĘCIM - miasto powiatowe, BRZESZCZE, KĘTY, Osiek, Polanka Wielka, Przeciszów)
Rano niestety zupełna zmiana pogody, pada deszcz i dość mocno wieje z zachodu. Ale znałem prognozy na ten dzień, więc byłem przygotowany na to, że ten dzień do łatwych nie będzie należał, dlatego też ok. 30km przejechałem wczoraj w nocy, by dziś mieć nieco krótszy dystans. Początek mocno pagórkowaty - rejon Olkusza i Krzeszowic obfituje w liczne górki, to najwyższy rejon Jury, sporo górek ma ponad 400m. Nieco wypłaszcza się za Alwernią, przestaje też padać - ale tu z kolei daje się we znaki wiatr, bo jadę równo na zachód, dalej jest zimno,. Jakoś przemordowałem się do Oświęcimia, stamtąd było już łatwiej, nie mniej odcinek za Kętami dał mi popalić, znowu góreczek było tu bez liku. Dzisiaj nocowałem u Ttin i Camellusa z forum, którzy mieszkają w Jankowicach, 5km od Zatora, gdzie wyjechał po mnie Camellus. A nocleg pod dachem po kiepskim pogodowo dniu przydał mi się jak znalazł, tym bardziej, że okazało się że w nocy był przymrozek; dzięki za miłe przyjęcie!
Zdjęcia z wyjazdu
Zaliczone gminy - 13 (Bolesław, BUKOWNO, KRZESZOWICE, ALWERNIA, LIBIĄŻ, CHEŁMEK, Oświęcim-wieś, OŚWIĘCIM - miasto powiatowe, BRZESZCZE, KĘTY, Osiek, Polanka Wielka, Przeciszów)
Dane wycieczki:
DST: 154.30 km AVS: 22.10 km/h
ALT: 1189 m MAX: 53.90 km/h
Temp:11.0 'C
Czwartek, 17 października 2013Kategoria >100km, Rower szosowy, Wypad
Zachodnia Małopolska - dzień 1
Pogoda ciągle dobra, apetyt na jazdę dopisuje - więc postanowiłem ruszyć na kolejny, już czwarty z rzędu wyjazd gminny. Podobnie jak ostatnim razem startuję z Częstochowy, ale tym razem kierunek ciekawszy - czyli Jura Krakowsko-Częstochowska i parę gmin województwa śląskiego, które mi pozostały do zdobycia. Startuję dość późno, koło 12, co przy krótkim październikowym dniu będzie oznaczało konieczność jazdy nocą. Początek dość płaski, do Koniecpola niewiele górek, te zaczynają się dopiero za Lelowem - i to zaczynają się na dobre. Jak to na Jurze - roi się od krótkich, ale soczystych ścianek, ich największa kumulacja jest na odcinku między Charsznicą, a Skałą. Do samej Skały docieram już nocą, tam robię sobie postój na ryneczku i kontynuuję jazdę na Wolbrom. Nocny odcinek bardzo przyjemny, ruch niewielki, piękny księżyc, blisko pełni - taka nocna jazda ma sporo uroku. Na nocleg rozbijam się w lesie, kawałek za Wolsztynem.
Zdjęcia z wyjazdu
Zaliczone gminy - 13 (Przyrów, Dąbrowa Zielona, KONIECPOL, Lelów, Niegowa, Żarnowiec, Kozłów, Charsznica, Gołcza, SKAŁA, Sułoszowa, Trzyciąż, WOLBROM)
Pogoda ciągle dobra, apetyt na jazdę dopisuje - więc postanowiłem ruszyć na kolejny, już czwarty z rzędu wyjazd gminny. Podobnie jak ostatnim razem startuję z Częstochowy, ale tym razem kierunek ciekawszy - czyli Jura Krakowsko-Częstochowska i parę gmin województwa śląskiego, które mi pozostały do zdobycia. Startuję dość późno, koło 12, co przy krótkim październikowym dniu będzie oznaczało konieczność jazdy nocą. Początek dość płaski, do Koniecpola niewiele górek, te zaczynają się dopiero za Lelowem - i to zaczynają się na dobre. Jak to na Jurze - roi się od krótkich, ale soczystych ścianek, ich największa kumulacja jest na odcinku między Charsznicą, a Skałą. Do samej Skały docieram już nocą, tam robię sobie postój na ryneczku i kontynuuję jazdę na Wolbrom. Nocny odcinek bardzo przyjemny, ruch niewielki, piękny księżyc, blisko pełni - taka nocna jazda ma sporo uroku. Na nocleg rozbijam się w lesie, kawałek za Wolsztynem.
Zdjęcia z wyjazdu
Zaliczone gminy - 13 (Przyrów, Dąbrowa Zielona, KONIECPOL, Lelów, Niegowa, Żarnowiec, Kozłów, Charsznica, Gołcza, SKAŁA, Sułoszowa, Trzyciąż, WOLBROM)
Dane wycieczki:
DST: 179.20 km AVS: 23.32 km/h
ALT: 1471 m MAX: 52.80 km/h
Temp:11.0 'C

