Wpisy archiwalne w kategorii
Treking
| Dystans całkowity: | 48343.90 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 2301:28 |
| Średnia prędkość: | 21.01 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 82.10 km/h |
| Suma podjazdów: | 352992 m |
| Liczba aktywności: | 1072 |
| Średnio na aktywność: | 45.10 km i 2h 08m |
| Więcej statystyk | |
Ukraina
II dzień - Zakrzówek - Wysokie - Frampol - Biłgoraj - Sieniawa - Jarosław - Przemyśl - Medyka - [UA] - Szegini
Rano - powtórka z wczorajszej rozrywki, już wcześnie rano blisko 30'C, przyjemnie jedzie się góra 2-3 godziny, później upał daje się we znaki. Pierwsza część dzisiejszej trasy to Roztocze, więc nie brakuje małych górek, największe ścianki są przed Frampolem, gdzie wjeżdża się na ponad 300m. Jazdę urozmaica zupełnie nieoczekiwane spotkanie z Baltazarem Kajdrowiczem, który akurat tędy podróżował samochodem do Przemyśla i rozpoznał mnie na trasie. Bardzo miłe spotkanie, chwilkę pogadaliśmy (pozdrawiam!), trzeba było trochę silnej woli, by odrzucić propozycję podwiezienia samochodem do Jarosławia :)).
Do Frampola docieram zjazdem i bez specjalnych skrupułów moczę koszulkę i czapkę w fontannie, w takich temperaturach po 15min jest sucha. Do Biłgoraja już bardziej płasko, w mieście robię zakupy w Biedronce i zatrzymuje się na postój. Do Tarnogrodu jechało mi się ciężko, co zaowocowało kolejnym postojem na dużą porcję lodów. Do Sieniawy już nieco lepiej, więcej odcinków leśnych, do tego wiatr przestał przeszkadzać (bo niestety dzisiaj sporo dawał się we znaki). Niemniej do Jarosławia dojeżdżam już mocno zmęczony, tutaj spotykam się z Damianem, który dojechał tu koleją, pociąg spóźnił się ok. 30min, w mieście robimy zakupy i postój. Odcinek do Przemyśla z małymi góreczkami, nieźle mnie zmęczył, w wyniku złego odżywiania się na trasie (za dużo jogurtów, lodów itd, za mało bardziej treściwych pokarmów) czułem się dość osłabiony, przed miastem jeszcze na chwilkę stanęliśmy. W Przemyślu na rynku czekają na nas Marcin (Toosh) i Grzesiek, którzy dzisiaj rozpoczynają swoją wyprawę na Bałkany, przez Ukrainę będziemy podróżować wspólnie. Na uwagę zasługuje super-lekki bagaż Marcina - zaledwie 6kg na miesięczną trasę, na pewno pomaga to w górach; ale i wymaga wielu wyrzeczeń szczególnie na biwaku i w czasie gorszej pogody. Jedziemy więc na granicę w Medyce, przekraczanie jej wieczorem ma sporo sensu - by uniknąć częstego tu tłoku na przejściu pieszym (tam trzeba jechać z rowerem). Udało się bez większych problemów, choć procedury ukraińskie (wypisywanie karteczek) są dość upierdliwe. Jako, że zaczyna już zmierzchać - nabieramy wody w Szegini, wyjeżdżamy kawałek za miasto i rozkładamy się na nocleg pod lasem, komary dały nam zdrowo do wiwatu!
Zdjęcia z wyprawy
II dzień - Zakrzówek - Wysokie - Frampol - Biłgoraj - Sieniawa - Jarosław - Przemyśl - Medyka - [UA] - Szegini
Rano - powtórka z wczorajszej rozrywki, już wcześnie rano blisko 30'C, przyjemnie jedzie się góra 2-3 godziny, później upał daje się we znaki. Pierwsza część dzisiejszej trasy to Roztocze, więc nie brakuje małych górek, największe ścianki są przed Frampolem, gdzie wjeżdża się na ponad 300m. Jazdę urozmaica zupełnie nieoczekiwane spotkanie z Baltazarem Kajdrowiczem, który akurat tędy podróżował samochodem do Przemyśla i rozpoznał mnie na trasie. Bardzo miłe spotkanie, chwilkę pogadaliśmy (pozdrawiam!), trzeba było trochę silnej woli, by odrzucić propozycję podwiezienia samochodem do Jarosławia :)).
Do Frampola docieram zjazdem i bez specjalnych skrupułów moczę koszulkę i czapkę w fontannie, w takich temperaturach po 15min jest sucha. Do Biłgoraja już bardziej płasko, w mieście robię zakupy w Biedronce i zatrzymuje się na postój. Do Tarnogrodu jechało mi się ciężko, co zaowocowało kolejnym postojem na dużą porcję lodów. Do Sieniawy już nieco lepiej, więcej odcinków leśnych, do tego wiatr przestał przeszkadzać (bo niestety dzisiaj sporo dawał się we znaki). Niemniej do Jarosławia dojeżdżam już mocno zmęczony, tutaj spotykam się z Damianem, który dojechał tu koleją, pociąg spóźnił się ok. 30min, w mieście robimy zakupy i postój. Odcinek do Przemyśla z małymi góreczkami, nieźle mnie zmęczył, w wyniku złego odżywiania się na trasie (za dużo jogurtów, lodów itd, za mało bardziej treściwych pokarmów) czułem się dość osłabiony, przed miastem jeszcze na chwilkę stanęliśmy. W Przemyślu na rynku czekają na nas Marcin (Toosh) i Grzesiek, którzy dzisiaj rozpoczynają swoją wyprawę na Bałkany, przez Ukrainę będziemy podróżować wspólnie. Na uwagę zasługuje super-lekki bagaż Marcina - zaledwie 6kg na miesięczną trasę, na pewno pomaga to w górach; ale i wymaga wielu wyrzeczeń szczególnie na biwaku i w czasie gorszej pogody. Jedziemy więc na granicę w Medyce, przekraczanie jej wieczorem ma sporo sensu - by uniknąć częstego tu tłoku na przejściu pieszym (tam trzeba jechać z rowerem). Udało się bez większych problemów, choć procedury ukraińskie (wypisywanie karteczek) są dość upierdliwe. Jako, że zaczyna już zmierzchać - nabieramy wody w Szegini, wyjeżdżamy kawałek za miasto i rozkładamy się na nocleg pod lasem, komary dały nam zdrowo do wiwatu!
Zdjęcia z wyprawy
Dane wycieczki:
DST: 190.10 km AVS: 21.68 km/h
ALT: 981 m MAX: 48.70 km/h
Temp:34.0 'C
Ukraina
I dzień - Warszawa - Maciejowice - Dęblin - Puławy - Kazimierz Dln. - Opole Lub. - Chodel - Zakrzówek
Nad wyjazdem na Ukrainę zastanawiałem się już jakiś czas, w czerwcu zdecydowałem się na Litwę - ale i na tej kraj nadszedł czas :))
Ruszam ok. 7.30, już od rana widać, że będzie bardzo gorąco - a akurat początek wyjazdu to długie dni dojazdowe; za Górą Kalwarią jest powyżej 30 stopni, gdy docieram na pierwszy postój w Maciejowicach jest już potężny upał. Kupuję więc lody i zimne picie. Dalej jadę niebrzydką leśną trasą do Dęblina, następnie ciekawy odcinek nad Wisłą - i na kolejny odpoczynek zatrzymuję się w Puławach w parku Czartoryskich, przyjemnie było chwile poleżeć w cieniu. Do Kazimierza jadę w dużym ruchu, co ma także wpływ na nawierzchnię, która fragmentami zaczyna się topić, bo temperatura rekordowo dochodzi do 39'C! W Kazimierzu robię długi postój, na rynku można było sobie nabrać zimnej wody i trochę się obmyć, odpoczywam w parku z ładnym widokiem na Górę Trzech Krzyży. Za Kazimierzem zaczynają się małe górki, wjeżdżam na ponad 200m, dalej ciężka jazda, bo praży niemiłosiernie, dopiero za Chodlem robi się przyjemniej, temperatura w granicach 30'C to dziś pełny luksus. Za Urzędowem wjeżdżam na boczne dróżki, nabieram wodę na nocleg i zaczynam się rozglądać za miejscówką na nocleg, trochę się najechałem i w końcu już mocno zmęczony rozbiłem się w niespecjalnym miejscu pod lasem, blisko drogi, do tego komary nieźle dają się we znaki.
Zdjęcia z wyprawy
I dzień - Warszawa - Maciejowice - Dęblin - Puławy - Kazimierz Dln. - Opole Lub. - Chodel - Zakrzówek
Nad wyjazdem na Ukrainę zastanawiałem się już jakiś czas, w czerwcu zdecydowałem się na Litwę - ale i na tej kraj nadszedł czas :))
Ruszam ok. 7.30, już od rana widać, że będzie bardzo gorąco - a akurat początek wyjazdu to długie dni dojazdowe; za Górą Kalwarią jest powyżej 30 stopni, gdy docieram na pierwszy postój w Maciejowicach jest już potężny upał. Kupuję więc lody i zimne picie. Dalej jadę niebrzydką leśną trasą do Dęblina, następnie ciekawy odcinek nad Wisłą - i na kolejny odpoczynek zatrzymuję się w Puławach w parku Czartoryskich, przyjemnie było chwile poleżeć w cieniu. Do Kazimierza jadę w dużym ruchu, co ma także wpływ na nawierzchnię, która fragmentami zaczyna się topić, bo temperatura rekordowo dochodzi do 39'C! W Kazimierzu robię długi postój, na rynku można było sobie nabrać zimnej wody i trochę się obmyć, odpoczywam w parku z ładnym widokiem na Górę Trzech Krzyży. Za Kazimierzem zaczynają się małe górki, wjeżdżam na ponad 200m, dalej ciężka jazda, bo praży niemiłosiernie, dopiero za Chodlem robi się przyjemniej, temperatura w granicach 30'C to dziś pełny luksus. Za Urzędowem wjeżdżam na boczne dróżki, nabieram wodę na nocleg i zaczynam się rozglądać za miejscówką na nocleg, trochę się najechałem i w końcu już mocno zmęczony rozbiłem się w niespecjalnym miejscu pod lasem, blisko drogi, do tego komary nieźle dają się we znaki.
Zdjęcia z wyprawy
Dane wycieczki:
DST: 203.80 km AVS: 22.90 km/h
ALT: 600 m MAX: 48.30 km/h
Temp:34.0 'C
Do pracy
Dane wycieczki:
DST: 15.20 km AVS: 23.38 km/h
ALT: 42 m MAX: 33.80 km/h
Temp:31.0 'C
Do pracy
Dane wycieczki:
DST: 15.20 km AVS: 22.80 km/h
ALT: 41 m MAX: 34.80 km/h
Temp:30.0 'C
Do sklepu
Dane wycieczki:
DST: 11.90 km AVS: 21.00 km/h
ALT: 29 m MAX: 31.50 km/h
Temp:36.0 'C
Do pracy
Dane wycieczki:
DST: 14.50 km AVS: 24.17 km/h
ALT: 44 m MAX: 35.00 km/h
Temp:25.0 'C
Do pracy
Dane wycieczki:
DST: 14.50 km AVS: 23.51 km/h
ALT: 47 m MAX: 39.30 km/h
Temp:26.0 'C
Do pracy.
Wrócił z naprawy mój licznik VDO Z3. Działa OK, ale najlepsze jest to, że w nowym komputerku zmieniło się naliczanie sumy podjazdów, obecnie jest najsensowniejszy próg 2m.
Wrócił z naprawy mój licznik VDO Z3. Działa OK, ale najlepsze jest to, że w nowym komputerku zmieniło się naliczanie sumy podjazdów, obecnie jest najsensowniejszy próg 2m.
Dane wycieczki:
DST: 15.20 km AVS: 24.65 km/h
ALT: 39 m MAX: 36.70 km/h
Temp:28.0 'C
Do sklepu
Dane wycieczki:
DST: 3.60 km AVS: 19.64 km/h
ALT: 2 m MAX: 28.70 km/h
Temp:24.0 'C
Do pracy
Dane wycieczki:
DST: 14.70 km AVS: 22.62 km/h
ALT: 60 m MAX: 37.20 km/h
Temp:26.0 'C

