wilk
Warszawa
avatar

Informacje

  • Wszystkie kilometry: 320328.34 km
  • Km w terenie: 837.00 km (0.26%)
  • Czas na rowerze: 583d 04h 04m
  • Prędkość średnia: 22.78 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Zaprzyjaźnione strony

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wilk.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Piątek, 24 stycznia 2014Kategoria >100km, Treking, Wypad
Zima na Litwie - dzień 1                                   

W tym roku zima długo kazała na siebie czekać, ale gdy już się u nas pojawiła - to od razu pokazała na co ją stać.
Razem z Wąskim postanowiliśmy wykorzystać panujące warunki do sprawdzenia się w bezkompromisowej zimowej jeździe na rowerze - czyli w silnym mrozie, po bocznych, zaśnieżonych drogach i z noclegami pod namiotem.

Ruszamy z Białegostoku ok. 9, już na samym starcie wita nas potężny mróz -17'C. Pierwsze kilometry trasy to dojazd główną drogą do Sokółki, pierwszy odcinek pusty, za Wasilkowem na trasę wjeżdżają tiry z obwodnicy Białegostoku i już tak przyjemnie się nie jedzie. Trasa pagórkowata, a w takich temperaturach, z większym bagażem takie górki wyraźnie się odczuwa. Na pierwszy postój stajemy po 40km w Biedronce w Sokółce, robimy tu większe zakupy i kilkanaście minut odtajamy w cieple ;). W Sokółce zjeżdżamy na boczną drogę do Lipska, dalej jest tu asfalt, ale ruch w porównaniu do krajówki minimalny. Cały czas mamy pełne słońce, w jego barwach okolica w zimowej szacie prezentuje się kapitalnie, koło południa robi się też wyraźnie cieplej, koło -10-12'C, a to w porównaniu do -17'C spora różnica. Na drugi postój mieliśmy stanąć w Dąbrowie Białostockiej, ale że nie było tu sensownego baru pojechaliśmy do położonego 10km dalej Lipska, gdzie jemy okropną podróbkę żurku w miejscowej mordowni (gdzie towarzycho wali tylko wódę i piwo).

Za Lipskiem kończy się asfalt i wjeżdżamy na boczne, zaśnieżone drogi, powoli zaczyna też zmierzchać, a temperatura po zachodzie słońca znowu spada do -16'C. Po drodze kapitalnie wyglądała niezamarznięta Wolkuszanka, nad którą unosiły się nad polami całe kłęby mgieł; do Gruszek docieramy już nocą, a jako że jechaliśmy pustą drogą obok siebie pilnujący tutaj okolicy patrol Straży Granicznej wziął nas za jadący samochód, nieźle się zdziwili widząc dwóch rowerzystów o takiej porze iw takich warunkach ;). Dojeżdżamy zgodnie z planem w rejon Kanału Augustowskiego i za Mikaszówką rozbijamy się na nocleg, w ładnym lasku, tuż przy miejscowym cmentarzu ;)

Zdjęcia z wyjazdu


Dane wycieczki: DST: 108.00 km AVS: 18.20 km/h ALT: 707 m MAX: 37.30 km/h Temp:-14.0 'C
Czwartek, 23 stycznia 2014Kategoria Treking, Użytkowo
Po mieście
Dane wycieczki: DST: 27.50 km AVS: 19.88 km/h ALT: 100 m MAX: 43.00 km/h Temp:-8.0 'C
Poniedziałek, 20 stycznia 2014Kategoria Treking, Użytkowo
Po mieście, mróz trzyma
Dane wycieczki: DST: 15.10 km AVS: 20.59 km/h ALT: 40 m MAX: 33.30 km/h Temp:-6.0 'C
Niedziela, 19 stycznia 2014Kategoria Treking, Użytkowo
Po mieście, wreszcie prawdziwa zima się zaczęła
Dane wycieczki: DST: 15.10 km AVS: 21.07 km/h ALT: 40 m MAX: 32.20 km/h Temp:-5.0 'C
Sobota, 18 stycznia 2014Kategoria Treking, Użytkowo
Po mieście
Dane wycieczki: DST: 15.10 km AVS: 22.65 km/h ALT: 29 m MAX: 30.90 km/h Temp:0.0 'C
Piątek, 17 stycznia 2014Kategoria Treking, Użytkowo
Po mieście. Fatalne warunki do jazdy - 0'C i porządny deszcz
Dane wycieczki: DST: 25.60 km AVS: 23.63 km/h ALT: 57 m MAX: 36.20 km/h Temp:0.0 'C
Środa, 15 stycznia 2014Kategoria Treking, Użytkowo
Po mieście
Dane wycieczki: DST: 15.10 km AVS: 21.57 km/h ALT: 40 m MAX: 34.20 km/h Temp:0.0 'C
Wtorek, 14 stycznia 2014Kategoria Treking, Użytkowo
Po mieście
Dane wycieczki: DST: 15.10 km AVS: 23.84 km/h ALT: 31 m MAX: 36.20 km/h Temp:2.0 'C
Poniedziałek, 13 stycznia 2014Kategoria Rower szosowy, Użytkowo
Po mieście
Dane wycieczki: DST: 15.50 km AVS: 23.25 km/h ALT: 40 m MAX: 37.00 km/h Temp:0.0 'C
Sobota, 11 stycznia 2014Kategoria Wycieczka, Rower szosowy, >300km, >200km, >100km

Suwałki


Po świątecznym okresie leniuchowania nadszedł czas na jakąś porządniejszą trasę, postanowiliśmy więc ruszyć z Krzyśkiem do Augustowa z korzystnym wiatrem. Niejako ostatni dzwonek na dłuższy dystans, bo prognozy zapowiadają solidniejszą zimą. Startujemy o 22, lekko popaduje i mocno wieje z zachodu. Przebijamy się przez Warszawę i w Sulejówku wjeżdżamy na trasę do Węgrowa. Ruch bardzo szybko maleje, a że szosa jest dobrej jakości i pomaga nam wiatr - jedzie się elegancko, na jednym ze zjazdów z nachyleniem 1-2% udało się dokręcić do 60km/h. No i oczywiście nocna jazda we dwójkę jest sporo łatwiejsza niż samemu, rozmawiając łatwiej odegnać sen i monotonność nocnej trasy. W Węgrowie zatrzymujemy się na stacji benzynowej na kolejny postój (całodobowe stacje są w sam raz na nocne trasy zimą, dzięki nim można uniknąć wychłodzenia na postoju), za miastem kończy się szybka jazda, odbijamy bardziej na północ, wiatr mamy głównie z boku. Do Kosowa Lackiego jedziemy bocznymi drogami, mieliśmy jeden atak dużego psa, na szczęście szybko się zniechęcił. W nocy nadspodziewanie ciepło, temperatura cały czas utrzymuje się na poziomie 4-5 stopni, oczywiście odczuwalna jest sporo niższa bo mocno wieje.

Krótki kawałek po nadbużańskich łąkach, przejeżdżamy rzekę, w Czyżewie odbijamy na Wysokie Mazowieckie, pojawia się trochę górek, zaczyna też solidniej padać, w mieście mijamy wielką fabrykę Mlekovity i zjeżdżamy kawałek w bok na odpoczynek na stacji. Za miastem, jako że świt już blisko trochę rośnie dotąd właściwie zerowy ruch, w Sokółkach odbijamy na Tykocin i tam robi się wreszcie widno. Ten kawałek niebrzydki, pojawi się więcej lasów, więcej górek, a i sam Tykocin bardzo fajny, z długim odcinkiem po kostce i robiącym wrażenie rynkiem. Krzyśkowi przestał działać tylny hamulec tarczowy, w którym wygięła się i zablokowała sprężynka, przy takiej pogodzie naprawy nie są za przyjemne ;)

Dalej pomykamy puściutką drogą na Korycin, do Knyszyna jest nowy asfalt, drugi kawałek to przed laty charakterystyczna dla Podlasia gruboziarnista nawierzchnia, obecnie już coraz mniej się trafia takich kawałku. Ten odcinek chyba najciekawszy, są górki po 5%, ładne lasy, wiatr nieco osłabł. Już zmęczeni długą trasą dojeżdżamy do ruchliwej (i bez pobocza) Via Baltica, kawałek za Korycinem stajemy na obiad w restauracji; najedliśmy się solidnie. Po postoju umówiliśmy się na spotkanie w Augustowie, ja pojechałem trochę szybciej by wyrobić się jeszcze od położonych 30km dalej Suwałk, Krzysiek jadący na cięższym góralu pojechał na dworzec w Augustowie, tam mieliśmy się spotkać. Odcinek do Augustowa męczący, za Sztabinem pojawiło się co prawda szerokie pobocze, ale i droga odbijała na zachód, więc na odkrytych kawałkach wiatr dawał popalić. W Augustowie sprawdziłem odległości i jako, że zapas czasowy pozwalał na wyrobienie się na pociąg w Suwałkach - pojechałem jeszcze ten kawałek. Sporo lasów, pod koniec trochę pagórków, przejechałem też przez centrum miasta - i z odpowiednim za zapasem zameldowałem się na dworcu, po półgodzinnej jeździe pociągiem w Augustowie dosiadł się Krzysiek.

Trasa udana, przejechanie aż 300km o takiej porze roku nigdy nie jest takie łatwe, wymaga to długiej jazdy w ciemnościach, jest zimno, z połowę trasy jechaliśmy w mżawce, większość po mokrych drogach itd. Ale z tego powodu oczywiście i satysfakcja większa, taki kawałek na mapie Polski już jakoś się prezentuje :))

Zdjęcia


Dane wycieczki: DST: 342.30 km AVS: 24.33 km/h ALT: 1345 m MAX: 60.60 km/h Temp:5.0 'C

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl