Wieczorna przejażdżka do Gassów
Dane wycieczki:
DST: 33.60 km AVS: 27.24 km/h
ALT: 57 m MAX: 40.10 km/h
Temp:10.0 'C
Po mieście
Dane wycieczki:
DST: 15.00 km AVS: 21.43 km/h
ALT: 35 m MAX: 32.30 km/h
Temp:15.0 'C
Po mieście, zimno jak na maj
Dane wycieczki:
DST: 16.90 km AVS: 21.12 km/h
ALT: 35 m MAX: 31.00 km/h
Temp:12.0 'C
Po mieście
Dane wycieczki:
DST: 17.70 km AVS: 20.82 km/h
ALT: 35 m MAX: 33.30 km/h
Temp:14.0 'C
Ściana Wschodnia - dzień 2
Za wiele nie pospaliśmy, położyliśmy się koło 5, a po 9 już pobudka. Gabriel pojechał razem ze mną do Kuźnicy, gdzie był większy sklep - odcinek bardzo przyjemny, przy samej białoruskiej granicy, puściutko, zielono, przy świecącym słońcu - aż się chciało jechać. Po zakupach w Kuźnicy żegnam się z Gabrielem, który wraca do siebie na działkę - dzięki za ten wyjazd, bo sam pewnie bym się nigdzie nie ruszył i weekend spędziłbym w domu.
Z Kuźnicy jadę główną drogą do Sokółki, następnie mocno pagórkowatą szosą na Krynki, wiatr tak jak wczoraj przeszkadza. Ale jedzie się przyjemnie, lubię klimaty ściany wschodniej, puściutko, ruch zerowy, ma się wrażenie, że tutaj życie toczy się zupełnie innym rytmem niż w reszcie Polski. Na mapie OSM miałem zaznaczony asfalt z Kruszynian do krajówki na Bobrowniki - więc postanowiłem zaryzykować jazdę, bo odcinek jest ciekawy, prowadzi przez wioski z niewielką tatarską mniejszością narodową, jest tu m.in. kilka zabytkowych meczetów. Kawałek za Kruszynianami jest nowy asfalt, ale kończy się wraz z gminą Krynki, więc na mapie jest wyraźny błąd, dalej do krajówki jest już z 5-7km szutru, ale równego, więc nawet na szosówce jechało się tu jako-tako. Po wjeździe na DK65 wreszcie wiatr zaczął mi pomagać, więc trochę przyspieszyłem, choć tyłek dawał mi się już solidnie we znaki, niestety póki co nie mogę dojść do ładu z nowym rowerem, ciągle coś jest nie tak. Do Białegostoku docieram w sam raz, wraz z pierwszymi kroplami deszczu, wkrótce solidnie się rozpadało.
Kilka zdjęć
Za wiele nie pospaliśmy, położyliśmy się koło 5, a po 9 już pobudka. Gabriel pojechał razem ze mną do Kuźnicy, gdzie był większy sklep - odcinek bardzo przyjemny, przy samej białoruskiej granicy, puściutko, zielono, przy świecącym słońcu - aż się chciało jechać. Po zakupach w Kuźnicy żegnam się z Gabrielem, który wraca do siebie na działkę - dzięki za ten wyjazd, bo sam pewnie bym się nigdzie nie ruszył i weekend spędziłbym w domu.
Z Kuźnicy jadę główną drogą do Sokółki, następnie mocno pagórkowatą szosą na Krynki, wiatr tak jak wczoraj przeszkadza. Ale jedzie się przyjemnie, lubię klimaty ściany wschodniej, puściutko, ruch zerowy, ma się wrażenie, że tutaj życie toczy się zupełnie innym rytmem niż w reszcie Polski. Na mapie OSM miałem zaznaczony asfalt z Kruszynian do krajówki na Bobrowniki - więc postanowiłem zaryzykować jazdę, bo odcinek jest ciekawy, prowadzi przez wioski z niewielką tatarską mniejszością narodową, jest tu m.in. kilka zabytkowych meczetów. Kawałek za Kruszynianami jest nowy asfalt, ale kończy się wraz z gminą Krynki, więc na mapie jest wyraźny błąd, dalej do krajówki jest już z 5-7km szutru, ale równego, więc nawet na szosówce jechało się tu jako-tako. Po wjeździe na DK65 wreszcie wiatr zaczął mi pomagać, więc trochę przyspieszyłem, choć tyłek dawał mi się już solidnie we znaki, niestety póki co nie mogę dojść do ładu z nowym rowerem, ciągle coś jest nie tak. Do Białegostoku docieram w sam raz, wraz z pierwszymi kroplami deszczu, wkrótce solidnie się rozpadało.
Kilka zdjęć
Dane wycieczki:
DST: 126.00 km AVS: 25.20 km/h
ALT: 792 m MAX: 51.70 km/h
Temp:22.0 'C
Ściana Wschodnia - dzień 1
Zupełnie spontaniczny wypad, wstałem późno, po 10 i dopiero po telefonie od Gabriela, który jechał z Łodzi na Podlasie zacząłem się zastanawiać nad tą trasą. A gdy okazało się, że wolny mam również poniedziałek - zdecydowałem się ruszyć. Spotykamy się po 13 w centrum Warszawy - i od razu ruszamy. Wybraliśmy trochę dłuższą, ale mniej ruchliwą drogę przez Węgrów. Pogoda przyjemna, choć niestety jechaliśmy pod wiatr, nie za mocny - ale wyraźnie przeszkadzający.
W Zambrowie zrobiliśmy postój na pizzę, po czym już w ciemnościach ruszyliśmy dalej, jadąc we dwóch z jedna tylną lampką - bo zapomniałem swojej ;). Nocą wiatr się wyłączył, ale jechaliśmy już wolniej, dawało się we znaki zmęczenie, no i po 150km prysł czar co do siodełka założonego na tę trasę, co rusz musiałem je przestawiać, co niewiele dawało.Pod Tykocin słaba jazda po krajówce (na sporym fragmencie trwa budowa ekspresówki), natomiast za Tykocinem ekstra kawałek do Korycina, na większej części świetny asfalt i zupełnie pusto, może 5 samochodów nas minęło na 40km. Za to po wjeździe na Via Baltica zaczęła się rzeźnia - fatalna droga bez pobocza i ogromne ilości tirów, często stada po 6-10 sztuk jednym ciągiem, głównie na ruskich rejestracjach (a ruscy kierowcy to największe chamstwo na drogach). Po 15km w Suchowoli z ulgą opuszczamy tę drogę, szosa do Czarnej Białostockiej o niebo przyjemniejsza - sporo pagóreczków oraz piękne widoki o świcie, szczególnie licznych mgieł zalegających na łąkach. Na działkę Gabriela w Nowym Dworze docieramy o świcie, szybkie jedzenie - i od razu kładziemy się spać ;)
Kilka fotek
Zupełnie spontaniczny wypad, wstałem późno, po 10 i dopiero po telefonie od Gabriela, który jechał z Łodzi na Podlasie zacząłem się zastanawiać nad tą trasą. A gdy okazało się, że wolny mam również poniedziałek - zdecydowałem się ruszyć. Spotykamy się po 13 w centrum Warszawy - i od razu ruszamy. Wybraliśmy trochę dłuższą, ale mniej ruchliwą drogę przez Węgrów. Pogoda przyjemna, choć niestety jechaliśmy pod wiatr, nie za mocny - ale wyraźnie przeszkadzający.
W Zambrowie zrobiliśmy postój na pizzę, po czym już w ciemnościach ruszyliśmy dalej, jadąc we dwóch z jedna tylną lampką - bo zapomniałem swojej ;). Nocą wiatr się wyłączył, ale jechaliśmy już wolniej, dawało się we znaki zmęczenie, no i po 150km prysł czar co do siodełka założonego na tę trasę, co rusz musiałem je przestawiać, co niewiele dawało.Pod Tykocin słaba jazda po krajówce (na sporym fragmencie trwa budowa ekspresówki), natomiast za Tykocinem ekstra kawałek do Korycina, na większej części świetny asfalt i zupełnie pusto, może 5 samochodów nas minęło na 40km. Za to po wjeździe na Via Baltica zaczęła się rzeźnia - fatalna droga bez pobocza i ogromne ilości tirów, często stada po 6-10 sztuk jednym ciągiem, głównie na ruskich rejestracjach (a ruscy kierowcy to największe chamstwo na drogach). Po 15km w Suchowoli z ulgą opuszczamy tę drogę, szosa do Czarnej Białostockiej o niebo przyjemniejsza - sporo pagóreczków oraz piękne widoki o świcie, szczególnie licznych mgieł zalegających na łąkach. Na działkę Gabriela w Nowym Dworze docieramy o świcie, szybkie jedzenie - i od razu kładziemy się spać ;)
Kilka fotek
Dane wycieczki:
DST: 302.50 km AVS: 26.69 km/h
ALT: 1111 m MAX: 45.80 km/h
Temp:14.0 'C
Popołudniowa pętelka przez Gassy
Dane wycieczki:
DST: 42.70 km AVS: 26.14 km/h
ALT: 70 m MAX: 39.10 km/h
Temp:17.0 'C
Po mieście
Dane wycieczki:
DST: 15.30 km AVS: 21.86 km/h
ALT: 35 m MAX: 36.60 km/h
Temp:16.0 'C
Po mieście
Dane wycieczki:
DST: 15.00 km AVS: 20.93 km/h
ALT: 35 m MAX: 36.60 km/h
Temp:20.0 'C
Po mieście
Dane wycieczki:
DST: 15.00 km AVS: 21.43 km/h
ALT: 35 m MAX: 31.30 km/h
Temp:16.0 'C

