Czwartek, 5 kwietnia 2012Kategoria Rower szosowy, Wycieczka
Warszawa - Janki - Tarczyn - Łoś - Piaseczno - Warszawa
Wypad z Waxmundem i Cimanem do Tarczyna. Na starcie długo się przebijaliśmy przez potężny korek na alei Krakowskiej (ciągnął się aż do Janek). Później elegancko z wiaterkiem do Tarczyna, tam niecodzienne zajście - na drodze równoległej do ścieżki rowerowej zaczepił nas kierowca samochodu, myśleliśmy, że to jakiś typowy dresik i już się braliśmy do odpyskowania - a tu domniemany dresik wyciągnął policyjną odznakę :))
Na szczęście policjant okazał się rozsądnym gościem, ograniczył się do pouczenia, co nam zaoszczędziło 50zł (tyle kosztuje ignorowanie ścieżki). W Tarczynie krótki postój na którym Waxmund nieco zmarzł - więc by się rozgrzać w drodze powrotnej wrzucił nam tempo powyżej 30km/h; tak więc pod wiatr jechaliśmy zauważalnie szybciej niż z wiatrem :))
Wyjazd bardzo sympatyczny, tylko pogoda mogłaby by się w końcu zrobić nieco lepsza, coś się tej wiosny nie możemy doczekać...
Wypad z Waxmundem i Cimanem do Tarczyna. Na starcie długo się przebijaliśmy przez potężny korek na alei Krakowskiej (ciągnął się aż do Janek). Później elegancko z wiaterkiem do Tarczyna, tam niecodzienne zajście - na drodze równoległej do ścieżki rowerowej zaczepił nas kierowca samochodu, myśleliśmy, że to jakiś typowy dresik i już się braliśmy do odpyskowania - a tu domniemany dresik wyciągnął policyjną odznakę :))
Na szczęście policjant okazał się rozsądnym gościem, ograniczył się do pouczenia, co nam zaoszczędziło 50zł (tyle kosztuje ignorowanie ścieżki). W Tarczynie krótki postój na którym Waxmund nieco zmarzł - więc by się rozgrzać w drodze powrotnej wrzucił nam tempo powyżej 30km/h; tak więc pod wiatr jechaliśmy zauważalnie szybciej niż z wiatrem :))
Wyjazd bardzo sympatyczny, tylko pogoda mogłaby by się w końcu zrobić nieco lepsza, coś się tej wiosny nie możemy doczekać...
Dane wycieczki:
DST: 66.50 km AVS: 27.90 km/h
ALT: 153 m MAX: 64.10 km/h
Temp:5.0 'C
Do pracy
Dane wycieczki:
DST: 15.20 km AVS: 24.00 km/h
ALT: 48 m MAX: 37.00 km/h
Temp:10.0 'C
Do pracy
Dane wycieczki:
DST: 15.20 km AVS: 22.80 km/h
ALT: 33 m MAX: 36.60 km/h
Temp:10.0 'C
Niedziela, 1 kwietnia 2012Kategoria >100km, >200km, Rower szosowy, Wycieczka
Spontanicznie do Lublina
Warszawa - Otwock - Garwolin - Ryki - Puławy - Kazimierz Dolny - Nałęczów - Lublin
Dzisiaj nie miałem w planach żadnego wyjazdu, ale koło 10 zadzwonił Marcin z pytaniem czy nie przejechałbym się na maraton w Otwocku, gdzie chciał się spotkać ze znajomym. Zgodziłem się i po godzince spotkaliśmy się na Trasie Siekierkowskiej. Na trasie nad Wisłę od razu dało się odczuć mocny północno-zachodni wiatr - pod wpływem którego zupełnie zmieniamy plany i postanawiamy spróbować długiej trasy do Lublina.
Krótka wizyta w Międzylesiu, następnie na starcie maratonu - i zaczynamy właściwą jazdę. Już w Otwocku dopada nas wielka ciemna chmura, z której porządnie sypnęło śniegiem, temperatura z 5-6'C spada do 0 - taka wiosenna primaaprilisowa niespodzianka ;))
Bocznymi drogami przez Dąbrówkę docieramy do szosy lubelskiej, tam na bardziej odkrytym terenie już lepiej wieje, przestaje też padać. W Garwolinie robimy krótki postój na zakupy (bo nie planując tak długiej trasy nie wzięliśmy jedzenia), znowu nas dopada śnieżna chmura, ale też i bardzo zauważalnie pomaga wiatr, do Ryków jechało się świetnie, często powyżej 30km/h. Droga mimo że ruchliwa - na rower bardzo dobra ze względu na szerokie 2m pobocze. Kawałek za Rykami spotykamy rodziców Marcina, którzy wracali tędy samochodem z lubelskiego, kawałek dalej rozdzielamy się - bo ja chciałem jeszcze pojechać do Kazimierza Dolnego, Marcin wolał nie ryzykować (czasu nie było za dużo) - i pojechał do Nałęczowa (gdzie się umówiliśmy na spotkanie) bezpośrednio szosą lubelską.
W międzyczasie pogoda się pięknie wyklarowało, zupełnie się rozjaśniło, po chmurach nie zostało śladu, wiatr też trochę odpuścił. Za Puławami wreszcie wyremontowano drogę do Kazimierza, sam Kazimierz - puściutki, jak nieczęsto się tu weekendami zdarza; zrobiłem sobie krótki postój na rynku. Za Kazimierzem najciekawszy kawałek trasy - sporo małych góreczek, wąwoziki za Rzeczycą, zupełnie pusto, spotkałem przy samej drodze małe stado sarenek i dobrze odpasionego bażanta ;)
Droga trochę dziurawa, dopiero za Wąwolnicą wraca dobry asfalt, do Nałęczowa docieram trochę po zachodzie słońca, zimno - 0'C, więc Marcin czekał na mnie w pięknym nałęczowskim parku w kawiarni. Wspólnie kontynuujemy już nocną trasę do Lublina, droga urozmaicona licznymi pagóreczkami. Do Lublina docieramy z zapasem, więc wjeżdżamy jeszcze do centrum na hamburgery w McDonaldsie, po czy jedziemy na pobliski dworzec PKS. W Polskim Busie nie robili najmniejszych problemów z rowerami, żadnych dopłat - więc sprawnie docieramy do Warszawy.
Wyjazd zupełnie spontaniczny - i bardzo udany, udało się wykorzystać wiatr na sensowną trasę. Pogoda idealnie wpisała się w przysłowie "kwiecień, plecień..." - od śniegu po piękne słońce.
Kilka fotek Marcina
Zaliczone gminy - 9 (Żyrzyn, Końskowola, Puławy-wieś, PUŁAWY - miasto powiatowe, KAZIMIERZ DOLNY, Wąwolnica, NAŁĘCZÓW, Jastków, LUBLIN - miasto wojewódzkie i powiatowe + powiat grodzki)
Warszawa - Otwock - Garwolin - Ryki - Puławy - Kazimierz Dolny - Nałęczów - Lublin
Dzisiaj nie miałem w planach żadnego wyjazdu, ale koło 10 zadzwonił Marcin z pytaniem czy nie przejechałbym się na maraton w Otwocku, gdzie chciał się spotkać ze znajomym. Zgodziłem się i po godzince spotkaliśmy się na Trasie Siekierkowskiej. Na trasie nad Wisłę od razu dało się odczuć mocny północno-zachodni wiatr - pod wpływem którego zupełnie zmieniamy plany i postanawiamy spróbować długiej trasy do Lublina.
Krótka wizyta w Międzylesiu, następnie na starcie maratonu - i zaczynamy właściwą jazdę. Już w Otwocku dopada nas wielka ciemna chmura, z której porządnie sypnęło śniegiem, temperatura z 5-6'C spada do 0 - taka wiosenna primaaprilisowa niespodzianka ;))
Bocznymi drogami przez Dąbrówkę docieramy do szosy lubelskiej, tam na bardziej odkrytym terenie już lepiej wieje, przestaje też padać. W Garwolinie robimy krótki postój na zakupy (bo nie planując tak długiej trasy nie wzięliśmy jedzenia), znowu nas dopada śnieżna chmura, ale też i bardzo zauważalnie pomaga wiatr, do Ryków jechało się świetnie, często powyżej 30km/h. Droga mimo że ruchliwa - na rower bardzo dobra ze względu na szerokie 2m pobocze. Kawałek za Rykami spotykamy rodziców Marcina, którzy wracali tędy samochodem z lubelskiego, kawałek dalej rozdzielamy się - bo ja chciałem jeszcze pojechać do Kazimierza Dolnego, Marcin wolał nie ryzykować (czasu nie było za dużo) - i pojechał do Nałęczowa (gdzie się umówiliśmy na spotkanie) bezpośrednio szosą lubelską.
W międzyczasie pogoda się pięknie wyklarowało, zupełnie się rozjaśniło, po chmurach nie zostało śladu, wiatr też trochę odpuścił. Za Puławami wreszcie wyremontowano drogę do Kazimierza, sam Kazimierz - puściutki, jak nieczęsto się tu weekendami zdarza; zrobiłem sobie krótki postój na rynku. Za Kazimierzem najciekawszy kawałek trasy - sporo małych góreczek, wąwoziki za Rzeczycą, zupełnie pusto, spotkałem przy samej drodze małe stado sarenek i dobrze odpasionego bażanta ;)
Droga trochę dziurawa, dopiero za Wąwolnicą wraca dobry asfalt, do Nałęczowa docieram trochę po zachodzie słońca, zimno - 0'C, więc Marcin czekał na mnie w pięknym nałęczowskim parku w kawiarni. Wspólnie kontynuujemy już nocną trasę do Lublina, droga urozmaicona licznymi pagóreczkami. Do Lublina docieramy z zapasem, więc wjeżdżamy jeszcze do centrum na hamburgery w McDonaldsie, po czy jedziemy na pobliski dworzec PKS. W Polskim Busie nie robili najmniejszych problemów z rowerami, żadnych dopłat - więc sprawnie docieramy do Warszawy.
Wyjazd zupełnie spontaniczny - i bardzo udany, udało się wykorzystać wiatr na sensowną trasę. Pogoda idealnie wpisała się w przysłowie "kwiecień, plecień..." - od śniegu po piękne słońce.
Kilka fotek Marcina
Zaliczone gminy - 9 (Żyrzyn, Końskowola, Puławy-wieś, PUŁAWY - miasto powiatowe, KAZIMIERZ DOLNY, Wąwolnica, NAŁĘCZÓW, Jastków, LUBLIN - miasto wojewódzkie i powiatowe + powiat grodzki)
Dane wycieczki:
DST: 222.90 km AVS: 27.18 km/h
ALT: 948 m MAX: 46.00 km/h
Temp:3.0 'C
Do pracy
Dane wycieczki:
DST: 15.20 km AVS: 23.38 km/h
ALT: 61 m MAX: 41.40 km/h
Temp:4.0 'C
Do pracy
Dane wycieczki:
DST: 15.30 km AVS: 22.95 km/h
ALT: 74 m MAX: 42.30 km/h
Temp:6.0 'C
Do sklepu
Dane wycieczki:
DST: 5.20 km AVS: 20.80 km/h
ALT: 15 m MAX: 31.20 km/h
Temp:6.0 'C
Środa, 28 marca 2012Kategoria Wypad, Rower szosowy
Repki - Sokołów Podlaskie - Siedlce - [pociąg] - Warszawa
Jakoś nie mogłem zasnąć w namiocie, więc postanowiłem ruszyć nocą by wyrobić się na pierwszy pociąg z Siedlec o 3.44 i wyspać już w domu. Nocna jazda krajówkami o tej godzinie - całkiem przyjemna, dobry asfalt, puściutko. Jak to przy wyżowej pogodzie - nocami naprawdę zimno, zaledwie 2'C. Ku mojemu zdziwieniu pociąg o tej godzinie - pod koniec był już nieźle napakowany, brakowało miejsc siedzących.
Jakoś nie mogłem zasnąć w namiocie, więc postanowiłem ruszyć nocą by wyrobić się na pierwszy pociąg z Siedlec o 3.44 i wyspać już w domu. Nocna jazda krajówkami o tej godzinie - całkiem przyjemna, dobry asfalt, puściutko. Jak to przy wyżowej pogodzie - nocami naprawdę zimno, zaledwie 2'C. Ku mojemu zdziwieniu pociąg o tej godzinie - pod koniec był już nieźle napakowany, brakowało miejsc siedzących.
Dane wycieczki:
DST: 52.70 km AVS: 26.35 km/h
ALT: 152 m MAX: 41.60 km/h
Temp:2.0 'C
Wtorek, 27 marca 2012Kategoria >100km, Wypad, Rower szosowy
Warszawa - Węgrów - Sokołów Podlaski - Repki
Do Decatholnu - a następnie nieudany wypad na Podlasie. Miałem pozaliczać trochę gmin, ale szybko mi się odechciało, na wyjazdach parudniowych jedynie po gminy - bardzo ciężko o motywację, szczególnie na terenach o znikomej atrakcyjności. Miała na to wpływ też jazda na szosówce - wypad parudniowy na takim rowerze ze sprzętem biwakowym oznacza jazdę z ciężkim plecakiem, chciałem spróbować czy tego typu wyjazdy mają sens - i okazało się że jednak nie bardzo. Jechać się da, jakiejś wielkiej tragedii nie ma, jednak te jakieś 6kg na plecach - to już za dużo, szczególnie na długich trasach.
Do Decatholnu - a następnie nieudany wypad na Podlasie. Miałem pozaliczać trochę gmin, ale szybko mi się odechciało, na wyjazdach parudniowych jedynie po gminy - bardzo ciężko o motywację, szczególnie na terenach o znikomej atrakcyjności. Miała na to wpływ też jazda na szosówce - wypad parudniowy na takim rowerze ze sprzętem biwakowym oznacza jazdę z ciężkim plecakiem, chciałem spróbować czy tego typu wyjazdy mają sens - i okazało się że jednak nie bardzo. Jechać się da, jakiejś wielkiej tragedii nie ma, jednak te jakieś 6kg na plecach - to już za dużo, szczególnie na długich trasach.
Dane wycieczki:
DST: 130.00 km AVS: 25.91 km/h
ALT: 518 m MAX: 64.20 km/h
Temp:13.0 'C
Do pracy
Zmiana napędu z zimowego na nowy letni przy stanie 943km. Przebieg napędu zimowego - 1470km
Zmiana napędu z zimowego na nowy letni przy stanie 943km. Przebieg napędu zimowego - 1470km
Dane wycieczki:
DST: 15.30 km AVS: 21.86 km/h
ALT: 62 m MAX: 37.90 km/h
Temp:8.0 'C

